21 marca 2016 Kasia Potasznik 15Comment

7 rzeczy

Za moment, przed Tobą, lista kilku rzeczy, którym codziennie lub prawie każdego dnia oddajemy swoją energię życiową. Jeśli znasz mniej dłużej, wiesz pewnie, że w swojej pracy OPIERAM SIĘ NA WYROZUMIAŁOŚCI wobec stanu, który jest. Toteż, każdą z tych rzeczy, o których piszę rozumiem – nie byłoby ich, gdyby nie miały dla nas zastosowania. Mają, więc są. Nie mniej, tracimy na nie swoją energię, czasem mają nad nami kontrolę, więc dziś trochę z nich pożartujmy i spójrzmy z dystansem.

Widzę to tak, jakby codziennie ktoś obok nas stał z koszykiem, do którego bezużytecznie decydujemy się oddać część swojej energii. Jeśli masz nadwyżki i tak chcesz, jasne, pozbywaj się ich, jednak w przypadku życiowej energii, hm… nawet nadwyżki przydają się do Twoich własnych spraw. O czym mowa?

1. ROZTRZĄSANIE PRZESZŁOŚCI

Cudowny sposób na oddanie energii temu, co dawno lub niedawno, ale minęło. W rzeczywistości tego nie ma, ale  postanawiamy taki ciężarek do siebie przywiązać i nosić w imię urażonej dumy, żalu lub innych „ważnych” rzeczy. Odłóżmy na bok trudne doświadczenia, zwróćmy uwagę choćby tylko na te niepozorne, codzienne – nie są to w większości, moim zdaniem, tak ważne kwestie, żeby je za sobą ciągnąć. A nawet, jeśli są, ich znaczenie, to w dalszym ciągu obszar Twojego wpływu.

ALTERNATYWA: ODPUŚĆ PRZESZŁOŚCI

Przeszłość jak drzwi, przez które przeszliśmy należy za sobą zamykać, bo od przeciągu można się przeziębić. Sytuacje, które się odbywają dobrze jest przeżywać w odpowiedzi na jej zaistnienie. Nie ma sensu tłumić emocji i potem się z nimi gryźć: dać im ujście, wyżalić się raz, ale porządnie, a potem pozwolić odpłynąć i żyć dalej.

2. DYSKUTOWANIE Z TYM, CO JEST

Sądzę, że bardzo wielu, żeby nie napisać każdy, ma usilną potrzebę wdrożenia w swoje życie innego, alternatywnego i we własnym odczuciu lepszego, rzecz jasna, scenariusza. Wciąż mogłoby być inaczej: jak nie pogoda, to sąsiad, jak nie praca to pieniądze. Wiecznie nie tak, jak trzeba. Jacyśmy wszyscy na tym świecie w związku z tym nieszczęśliwi. Ileż energii ładujemy w kanał „chcę inaczej” i jak bardzo nie mamy jej potem na to, żeby zrobić choć pierwszy krok w tym kierunku.

Przeczytaj tekst o perfekcjoniźmie.

ALTERNATYWA: AKCEPTUJ TO, CO JEST TAKIM, JAKIE JEST, ODDAJ ENERGIĘ W DZIAŁANIE

Coraz bardziej przestaję przywiązywać się do tego, co wiem, ale jeszcze póki co, wiem na pewno, że inaczej niż jest nie będzie. Nie ma podobno rzeczy niemożliwych, ale tutaj nas ta zasada nie obowiązuje. Jeśli jakoś jest to Twój sprzeciw nie poparty działaniem w kierunku zmiany nic nie zmieni. A nawet, szczerze mówiąc, myślę, że i działanie może zostać pozbawione sprzeciwu wobec tego, jak jest. Jeśli coś zmienisz to zgodzisz się, że będzie to w przyszłości? Ano właśnie. Tu i teraz możesz tylko inaczej spojrzeć.

3. PORÓWNYWANIE SIĘ DO INNYCH

Zmora nieprawdopodobna :) Tak bardzo koniecznie chcemy być jak inni, tak bardzo przykładamy swoje życie do modelu innych, jakbyśmy wszyscy byli klonami. Gdybyśmy byli to moglibyśmy się porównywać, choć było to bezzasadne, bo każdy byłby taki sam. Równie bezzasadne jest jednak porównywanie się w przypadku, kiedy każdy jest inny. Mają się te nasze zabiegi zwykle jak pięść do nosa.

Przeczytaj o porównywaniu się z innymi.

ALTERNATYWA: PATRZ NA SIEBIE, MIEJ OSOBISTY PUNKT ODNIESIENIA

Kto, jeśli nie Ty, wie dokąd idziesz, z czym się mierzysz, skąd przychodzisz i czego doświadczyłeś? W związku z tym, czy tego chcesz czy nie, JESTEŚ UNIKALNĄ OSOBĄ i jeśli cokolwiek może dostarczyć Ci informacji czy jesteś w porządku, odpowiedni, taki, jak trzeba – to po pierwsze na każdą odpowiedź znam twierdzącą odpowiedź i jeśli potrzebujesz, chętnie Ci to napiszę bezpośrednio, a po drugie: punktem odniesienia jesteś tylko Ty.

4. CHĘĆ ZMIANY INNYCH

Jakimś cudem, mamy wrażenie, że jesteśmy w stanie to zrobić i przyjdzie to może łatwiej niż zmiana siebie. Koniecznie chcielibyśmy, żeby inni byli tacy, jakimi my chcielibyśmy ich widzieć. Jest dla nas jasne, że pewnych rzeczy się nie robi, pewne rzeczy powinny być inaczej. Szczerze w to wątpię. Tak bardzo dziwimy się niektórymi zachowaniami, które dla nas są nie do pomyślenia. Przede wszystkim zadaj sobie pytanie: a co Ciebie to obchodzi?, a potem…

ALTERNATYWA: ZAAKCEPTUJ ALBO ZMIEŃ SIEBIE

Spróbuj zmienić siebie, a daję Ci gwarancję, że odpuścisz sobie chęć zmieniania innych odkrywając jak złożony i długi jest to proces. Zasadniczo łatwiej i szybciej jest przyjąć, że KAŻDY MA PRAWO DO BYCIA SOBĄ. KROPKA WIELKA JAK OCEAN.

5. ZAJMOWANIE SIĘ TYM, NA CO NIE MAMY WPŁYWU

Przeczytaj to proszę i daj sobie po prostu chwilę, żeby dostrzec jak dalekie jest to od prowadzenia swojego własnego życia. To tak, jakby zamiast mieszkać w swoim domu, ciągle stać przed cudzym płotem, spędzać czas na innym ogrodzie i zwiedzać inne posiadłości. Jaka z tego korzyść dla Twojego mieszkania?

ALTERNATYWA: ZAJĄĆ SIĘ TYLKO TYM, NA CO WPŁYW MAMY

O dziwo, kiedy zrezygnujemy z zajmowania się cudzymi sprawami i chęci zbawienia wszystkich i całego świata z wyjątkiem siebie, okazuje się, że pracy jest co nie miara, ale jednocześnie wpływ mamy większy. Załączam rysunek Marty Frej, który doskonale oddaje tą istotę rzeczy.

Autorką rysunku jest Marta Frej, pochodzi ze strony: https://www.facebook.com/marrafri

6. TWORZENIE PROBLEMÓW, KONCENTROWANIE SIĘ NA OGRANICZENIACH

Poszukiwanie problemów tam, gdzie ich nie ma. Wyolbrzymianie do tej rangi niektórych sytuacji i tworzenie tych, które jeszcze nie nastąpiły – ludzkość osiąga w tym swoiste mistrzostwo :) Dziesięć razy bardziej wiemy z jakiego powodu nie możemy czegoś zrobić niż jak znaleźć sposób, żeby to samo właśnie zrobić.

ALTERNATYWA: SZUKAJ ROZWIĄZAŃ

Serio, gdyby wobec każdej sytuacji włożyć przynajmniej połowę takiego wysiłku w znalezienie rozwiązania, jak w rozmyśleniu nad jej problematycznością, bylibyśmy sporo do przodu, o wiele zdrowsi i spokojniejsi. Wystarczy tylko przyjąć sytuację bez kategoryzowania jako problem i skupić się na dostosowaniu do zaistniałych warunków. Wcale nie takie skomplikowane :)

7. MARTWIENIE SIĘ NA ZAPAS

Jest taki cytat, który nie pamiętam jak brzmi i nie pamiętam czyj jest, ale sens jest taki, że człowiek przeżywa w życiu wiele strasznych historii i tylko niektóre z nich naprawdę (jeśli znasz go, podrzuć mi w komentarzu, zapiszę sobie). Martwienie nam w tym pomaga. Chcemy się przygotować? Zabezpieczyć? Jeśli Cię rozczaruję to niestety nic z tego. To, co ma nastąpić, nastąpi i nie odwleczesz tego zamartwianiem się, jeśli w ogóle jesteś w stanie stworzyć taką sytuację, która rzeczywiście nastąpi.

ALTERNATYWA: BĄDŹ OTWARTY

Dasz sobie radę cokolwiek w Twoim życiu nie nastąpi, a nawet, jeśli nie dasz sobie rady to i tak ostatecznie będzie dobrze. Natura dąży do równowagi. Skup się na tym, co na pewno jest teraz, a z pewnością lepiej Ci pójdzie kiedy będzie „coś nie tak”.

Na stronie Pracownii Edukreacji jakiś czas temu Agnieszka Siołek – Cichocka stworzyła tekst o „Zawodach bez przyszłości”. Polecam! – jeśli wykonujesz któryś z nich z pewnością oddajesz mu niepotrzebnie swoją energię.


Co można jeszcze dodać do listy? Napisz jak sobie radzisz z pożeraczami Twojej energii :)


Śmiało udostępnij tekst :)


podpis

  • Świetny post i bardzo spodobał mi się pomysł z przedstawieniem alternatyw! :)
    Od siebie dodałbym jeszcze uzależnianie własnego szczęścia od opinii innych ludzi. Nie
    mamy na to zbyt dużego wpływu, a jednocześnie daje to innym ludziom pewną władzę nad nami i możliwość manipulacji.
    Dawid

    • Pełna zgoda, oddawanie szczęścia w cudze ręce uniemożliwia trzymanie go we własnych :)

  • Kasiu, dziękuję za wspomnienie ;)

    Wszystko o czym napisałaś, warto powoli wprowadzać w swoje życie. Bo zwyczajnie szkoda je zmarnować. Dobrego dnia!

    • Przypomniał mi się Twój tekst pisząc ten, więc połączyłam nas :)

  • Ojojoj, jak mi się to przyda – zwłaszcza p. 6 i 7 :)

  • Wiesz wydaje mi się, że po prostu zbyt dużo gadamy i narzekamy. To dlatego ciężko jest nam się skupić na rzeczach pozytywnych. Tworzymy sobie fikcyjne problem a potem fikcyjne ich rozwiązania, które tak naprawdę niczego w naszym życiu nie zmieniają a przecież nie o to chodzi, prawda? Przeszłość i przyszłość, oczywiście są bardzo ważne, ale też muszą żyć swoim życiem :)

    • Świetnie to ująłeś – zrobić sobie problem a potem rozwiązanie, jakbyśmy naprawdę nie mieli ciekawszych zajęć ;)

  • Odkąd świat istnieje, a właściwie gatunek ludzki to… narzekania, marudzenia, gdybania, rozmyślania, knucia, spiskowania itp. emocji, uczuć i zachowań nigdy końca nie będzie ;) Być może to kwestia oprogramowania? Bo za każdym razem gdy wychodzę z siebie, żeby zobaczyć pozytywne strony w każdym dniu, to dzień następny staje się tym bardziej czarniejszy. Za każdym razem, przyszłość jawi się emocjonującą niepewnością i wiarą w lepsze w życie. I za każdym razem, przeszłość wydaje się być piękniejsza, niż DZIŚ. A to dziś, pochłania mnie zupełnie… i gubię się w chaosie dni.

    Nawet myśli ubrać w słowa nie potrafię ;)

    • To może spróbuj dostrzec pozytywne strony nie wychodząc z siebie, a właśnie w sobie? Nasze bliskie spotkanie z teraz trochę nas przeraża, ale bardzo tego potrzebujemy, a przeszłość i przyszłość to, jakkolwiek wiarygodne i kuszące, tylko opowieści umysłu :)

  • Ech, niestety to pułapki, w które łatwo wpadamy a potem nie umiemy się wygrzebać, mało słońca dociera w te dziury ;) Zmiana myślenia robi wiele.