10 listopada 2015 Kasia Potasznik 15Comment

wall-644468_1280

W każdej sytuacji masz wybór, w jaki sposób wobec niej się zachowasz. Możesz zrobić z siebie ofiarę, biadolić nad niesprawiedliwość dziejową i każdą inną. Albo możesz, do czego Cię oczywiście zachęcam, dać sobie mądre wsparcie w postaci sposobu myślenia, który będzie Cię wspierał.

Polecam Ci również tekst o tym jak wyciągać lekcje z doświadczanych sytuacji.

1) Tak ma być.
Ucina wszelkie spekulacje na temat tego, że coś, co miało miejsce nie nastąpiłoby, gdyby nie Twój błąd, zaniechanie, czyjaś głupota i kilka innych. Sformułowanie  „tego można było uniknąć” wydaje się wówczas niepotrzebne. Po pierwsze co z tego, skoro i tak się już zdarzyło, bo drugie jeśli „możnabyłoby” to pewnie „unikniętoby”. Jeśli możesz wyciągnij potrzebny dla siebie wniosek i idź dalej, a kto wie czy dla samego wniosku nie warto było tego doświadczyć.

2) Co mogę z tego mieć?
Warto w takich sytuacjach być bezwzględnym w poszukiwaniu korzyści. To zupełnie odwraca tok myślenia, przenosi punkt ciężkości uwagi z tego, co dla nas nieprzyjemne na to, co dzięki temu możemy mieć i sprawia, że dane zdarzenie może stać się przynajmniej neutralne. Nie muszą to być korzyści jakieś namacalne, możesz stać się dzięki temu mądrzejszy, uzyskać jakąś wiedzę, umiejętność, dowiedzieć się czegoś o sobie. To są najlepsze korzyści i dobra wiadomość jest taka, że każda sytuacja je generuje :)

3) Akceptuję.
Wobec buntu, że nie tak miało być i wolelibyśmy inaczej dobrze mieć zasób myślowy w postaci „a może tak jest lepiej tylko tego nie widzę?”. W chwili, gdy coś dotyczy nas  bezpośrednio, dotyka naszych uczuć, reagujemy emocjonalnie jesteśmy na prawdę ograniczeni w postrzeganiu konkretnej sytuacji, a bunt nam tylko szkodzi. Spróbuj pomyśleć „jeszcze nie wiem dlaczego i po co, jest mi przykro z tego powodu, ale akceptuję”.  Akceptacja daje moc :)

4) Teraz nie wszystko mogę zrozumieć i nie wszystko chcę zobaczyć
W danej chwili trudno o zrobienie kroku do tyłu, ale warto próbować i być tak jakby jednocześnie w pojawiających się emocjach (z których swoją drogą można uzyskać informację dlaczego się pojawiają w odpowiedzi na to zdarzenie) i być ponad sytuacją z dystansem i przekonaniem, że w tej chwili nie mogę spojrzeć na nią szerzej, ale prawdopodobnie jest to możliwe.

5) Wszystko dzieje się po coś, choć wymaga czasu
Czas zawsze daje możliwość spojrzenia wstecz i przyjrzenia się następującemu po sobie ciągowi zdarzeń. W punkcie, w którym jesteś nie wiesz  co będzie z Tobą dalej, ale niewątpliwie możesz przyjąć, że coś z tego wyniknie. Nie możesz wiedzieć jakie to coś będzie, więc w miejsce niezgody zaproś cierpliwość i spokojne oczekiwanie.

Nie ma znaczenia czy wydaje Ci się to wiarygodne czy nie. Sama zaczynałam swój rozwój wewnętrzny jako totalna racjonalistka. Każdy z tych pięciu punktów kiedyś byłby  dla mnie bajką z mchu i paproci. Dziś wyznaję wiarę w sposób myślenia, który wzmacnia i służy, a nie ten, który można potwierdzić, choć takie potwierdzenie i tak otrzymałam, więc właściwie można powiedzieć, że jestem o tym przekonana. Można z każdej sytuacji wyjść mocniejszym, ale tylko jeśli taka chęć będzie wystarczająco ważna. I to jest punkt szósty, najważniejszy :)


Jak Ty radzisz sobie z sytuacjami, których wolałbyś uniknąć? Masz przykład czegoś ważnego, co wyniosłeś kiedyś dzięki doświadczeniu, które Cię spotkało?


Poślij ten tekst dalej, niech służy innym :)


Jeśli ten temat jest dla Ciebie ważny, polecam Ci również tekst „kryzys”.

  • Bardzo ciekawy artykuł, dziękuję. Najczęściej stosuję punkt 5 i odnoszę go do mojego podejścia obserwacji. Obserwuję swoje działania, ich efekty i rzeczywistość, która mnie otacza. Staram się nie oceniać. Skoro już coś się wydarzyło, to przyjmuję, że tak być musiało, nawet pomimo moich najlepszych chęci, by było inaczej. Obserwuję swoje emocje, uczucia, jestem uważna. Dzięki temu z pogodą ducha patrzę w przyszłość :)

    • Lubię czytać komentarze dające przykład, że można i warto ze sobą pracować :)

  • Dla mnie takie unikanie czegoś większego sensu nie ma, bo co ma być to i tak będzie, prędzej, czy później. Wszystkie nasze błędy, które popełniamy każdego dnia do czegoś prowadzą. Może jeszcze nie dziś i nie jutro, ale za kilka lat. Oczywiście można się w jakiejś niekorzystnej dla nas sytuacji buntować, podobno czasem to jest nawet wskazane, żeby te złe emocje z nas wyszły, ale na dłuższą metę to nie ma sensu. Zszargamy sobie nerwy a efektu jak nie było, tak nie będzie. Najlepiej chociaż najtrudniej jest po prostu zaakceptować ;)

    • Emocjom zdecydowanie trzeba dać przestrzeń, żeby wybrzmiały, natomiast kiedy miną pozostaje obszar podejścia czy ustosunkowania się do sytuacji i wtedy można popracować nad myśleniem :)

  • Dla mnie najbardziej pomocne jest uświadomienie sobie, że wszystko, co dzieje się w moim życiu ma sens i do czegoś prowadzi. Nawet trudne sytuacje, na które patrzę teraz z perspektywy czasu, doprowadziły mnie do czegoś dobrego. To tak, jakby życie było układanką z puzzli. Każdy element ma w nim znaczenie i tworzy piękny obrazek, chociaż osobno, wyjęty z układanki wydaje się być tylko czarnym, przygnębiającym punktem.
    Kinga

  • Ja w przypadkach kiedy coś mi nie wyjdzie zawsze powtarzam sobie wytarte powiedzenie „co nas nie zabije, to nas wzmocni” i idę dalej. Wydaje mi się to jedynym słusznym podejściem.

  • Ja porażki traktuję jak coś co stać się musiało, mówi się trudno i żyje się dalej. Użalanie się nic nie da, trzeba podnieść się, otrzepać kolana i wykorzystać negatywne doświadczenia tak aby przekuć je w sukces.

  • Staram się właśnie z trudnych sytuacji wyciągać naukę i traktować je jako kolejne przystanki na drodze do celu. Choć to nie jest łatwe i cały czas się tego uczę.

    • Sama praca to już powód do dumy. Każdy, choćby maleńki, krok do przodu to kropla, która drąży skałę :)

  • Ech… Przyznam, że jak na razie w sytuacji kiedy coś mi nie wychodzi dopada mnie załamanie i niechęć do tego co robię. Nie wypracowałam w sobie jeszcze radzenia z sytuacjami. Jeżeli są bardziej błahe staram się mimo niechęci iść dalej.

    • Małymi krokami stopniowo można nad tym pracować, a po czasie sama będziesz zaskoczona w jakim stopniu sama sobie możesz pomóc :)

  • Porażki to kolejne stopnie do doskonałości, a życie to ciągła nauka.

  • Ja w ostatnim czasie przeżywam taką właśnie trudną sytuację i wszystkie punkty, o których wspomniałaś mają u mnie zastosowanie. Z tymże każda taka refleksja ma swój czas i miejsce i aby się pojawiła najpierw (przynajmniej w moim przypadku) trzeba przejść przez bunt, złość, żal itd. Ale tak czy inaczej, bardzo ważne jest, aby w sytuacjach trudnych/kryzysowych mieć świadomość, że być możemy nie mamy wpływu na to, co nam się przytrafia, ale zawsze mamy wpływ na to, jak tę sytuację interpretujemy i co dalej z nią robimy. ;)

    • Zgadzam się z Tobą, wspieranie siebie potrzebuje uważności, wyczucia i przestrzeni dla pojawiających się emocji.