28 września 2015 Kasia Potasznik 11Comment

phone-958066_1280

Cenię sobie dobrodziejstwo i gros udogodnień wynikających z dostępu do internetu, kiedy tego potrzebuję. Zauważyłam jednak drugą stronę medalu, której poświęcę ten tekst. Myślę o tzw. siedzeniu w telefonie w każdej możliwej chwili. Włączone wi-fi i dostępny wszędzie internet sprawia, że nowe informacje, powiadomienia, wiadomości,  e-maile są z nami w każdej chwili. W łóżku, w wannie, przy śniadaniu, obiedzie i kolacji, na dzień dobry i dobranoc.

Dopóki telefon ułatwia życie, dopóki ułatwia go poprzez świadomy wybór człowieka to w porządku, wszak temu służy postęp, jeśli jednak proporcje wyglądają inaczej, warto się temu przyjrzeć.

Obserwując ludzi wciąż przyklejonych do telefonów i wpatrzonych w nie jak w obrazek przenoszący do innego, lepszego świata zastanawiam się czy nie zmierzamy w kierunku, w którym kontrolę nad człowiekiem przejmie telefon. Fascynują mnie obrazy spotkań towarzyskich w miejscach publicznych, których nieodłączną częścią są telefony.  Siedzi para przy stoliku i oboje trzymają w ręku telefon (nie jeden, każdy swój) i suną palcem po tych ekranach. Przecież mogliby siebie pomiziać. Siedzi większa grupa znajomych i też większość osób z telefonami, siedzą i tam sobie patrzą. I ja się zastanawiam nad relacjami w tym sensie. Że tak jesteśmy razem, chociaż osobno i tak sobie posiedzimy obok siebie? Czy to wynika ze znudzenia towarzystwem? Mi byłoby szkoda czasu, a przede wszystkim nie widziałabym sensu takiego spotkania. Właściwie na Facebooku jestem, więc nie musimy się spotykać, możesz napisać.

Nie wyobrażam sobie spotkania, na którym telefon jest ciągłym rozpraszaczem i staje między nami.  Słuchasz mnie połowicznie, dzielisz uwagę między mnie a całą resztę świata, odpowiadasz, żeby tylko odpowiedzieć, o ile w ogóle do Ciebie dotarło to, co powiedziałam.

Jeśli spotykamy się to chyba mamy sobie coś ciekawego do przekazania, chcemy wymienić się tym, czego nie ma w Internecie. W jakimś sensie jesteśmy dla siebie ważni. Jeśli chcemy spędzić ze sobą czas to bądźmy na siebie uważni. Spróbuj zrozumieć co jest dla mnie ważne i podziel się ze mną tym, co ważne dla ciebie.

Ja rozumiem, że to jest silny bodziec i tak przyciąga, że aż wciąga, ale poświęć temu chwilę refleksji. Przyjrzyj się czy łączenie każdej chwili swojego życia z siecią jest dla ciebie dobre, co dzieje się obok ciebie, kiedy Ty jesteś „tam” i czy proporcje real/wirtual są odpowiednie. Telefon sam w sobie nie jest niczym szkodliwym, szkodliwe jest posługiwanie się nimi w sposób, który zakrawa o patologię. Trzeba to z głową robić, bo za chwilę człowiek może stracić zdolność jakiegokolwiek zaciekawienia tym, co prawdziwe. I za chwilę pewnie przywykniemy do takiego stanu rzeczy i nikt nawet nie zauważy w tym nic dziwnego. Masz wokół siebie ludzi, których nie ma, bo w ręce jest telefon. Ktoś obok Ciebie jest na chwilę mniej istotny, bo ktoś inny do Ciebie napisał. Rzucasz wszystko, bo telefon zapiszczał, a każde powiadomienie wymaga Twojej uwagi teraz.

Proponuję dla równowagi, więcej patrzeć w oczy niż w wyświetlacz. Bardziej słuchać niż stukać palcem po klawiszach. Odkrywać to, co można poczuć i inwestować czas w to, co zostanie na dłużej niż kilka sekund na tablicy Facebooka.


A jak tam u Ciebie wygląda związek z telefonem? :)


Będziesz jeszcze bardziej cudownym Człowiekiem, jeśli zechcesz podzielić się tym tekstem z Przyjaciółmi :)

podpis

  • Dobry tekst.
    Niestety, tak właśnie wygląda nasz świat – bardziej wirtualny niż rzeczywisty.
    Zamiast sobie ułatwiać życie coraz bardziej się od niego oddalamy…

  • Mój związek z telefonem jest na szczęście bardzo luźny – dla mnie to przede wszytskim narzędzie do dzwonienia, no i do Instagrama, ale nie przesiaduję tam nie wiadomo ile. Często, wychodząc z domu na krótszą chwilę, w ogóle nie zabieram telefonu ze sobą.

  • By relacja była lepsza, czasem trzeba sobie dać na wstrzymanie – że tak powiem filozoficznie. Zdarza mi się odpoczywać od telefonu i od facebooka. Uf, na szczęście. :)

  • Wędrująca z wilkami

    „Proponuję dla równowagi, więcej patrzeć w oczy niż w wyświetlacz”- mocne, ale trafne słowa. Niestety coraz częściej zapominamy, że prawdziwe i wartościowe życie toczy się poza ekranem komputera.

  • Tomasz Kozik

    Ja dzięki Bogu nie jestem uzależniony od żadnego urządzenia. Telefon i temu podobne urządzenia, potrafią zaślepić człowieka…, a ja patrzę na to, co dzieje się obok mnie, bo ktoś może potrzebować mojej pomocy.

  • Nawet nie mam smartfona, więc u mnie całkiem nieźle. Na fejsa zaglądam z reguły raz dziennie by odpisać na wiadomości, a z innych portali społecznościowych nie korzystam. W zamian mam dużo czasu na inne rzeczy.

    • O, to jesteś ciekawym przykładem podejścia do tematu :)

  • Na szczescie nie mam zbyt zaawansowanego smartfona, aby korzystac z pelni jego ‚dobrodziejstw’. Mam nadzieje, ze obecny telefon posluzy mi jeszcze lata, abym nie musiala go zmieniac na nowszy, a juz nie daj boze z kamera z przodu ekranu, aby mi do glowy nie przyszlo robienie sobie selfie :)

  • Też nie mam smartfona, a facebook i inne media społecznościowe staram się dawkować w rozsądnych ilościach. Telefonu ostatnio też używam sporadycznie, zdecydowanie wolę budowanie prawdziwych relacji, niż wirtualnych. Chociaż uważam, że wszystko jest dla ludzi. Pozdrawiam ;)