14 czerwca 2015 Kasia Potasznik 2Comment

Sneakers on a Pier3
Wszem się nawołuje, żeby każdy był sobą. Żeby nie porównywać i nie upodabniać się do innych, bo największą wartością jest indywidualny charakter. Nie bez przyczyny radzi się, aby mieć odwagę do wyrażania siebie. Trzeba jej dużych pokładów w tym celu, natomiast, żeby w ogóle podjąć to wyzwanie trzeba wiedzieć kim się jest i jak tego szukać.

Mam wątpliwości czy w hipotetycznej sytuacji, w której każdemu dano by absolutną swobodę wyrażania siebie byłoby jasne, do czego się odnieść. Poddaję solidnej wątpliwości to, czy znalazłoby się wielu, którzy byliby pewni tego, że to co własne jest najlepsze. Bo też skąd mieć takie zapewnienie, jeśli tworząc siebie bazujemy na tym, że jesteśmy za mali, nie tacy, że nasze zachowanie wyróżnia się od innych. Że tamten chłopiec tak ładnie się bawi, a ta dziewczynka jest taka czysta. Dzieci i ryby głosu nie mają, nic nie wiesz i takie tam. I że to dziwne, że robi się coś tak albo siak, bo normalni ludzie robią inaczej. Zatem wszyscy jesteśmy na jedno kopyto normalni, choć na moje oko daleko temu do normalności.

Jesteśmy normalni według przyjętych norm, dzięki którym autentyczność straciła rację bytu. Mało kto ją widział i prawie nikt nie czuje. Zastanawiam się ilu wśród nas rozumie potrzebę bycia autentycznym, bo może nawet ona została ukryta. Wówczas być może w ogóle nie wiesz, o czym jest ten tekst. Będzie mi jednak łatwiej, jeśli przyjmę, że trochę łapiesz i trochę chcesz być autentyczny. W takim wypadku nie pozostaje wiele więcej niż dotarcie do sedna. Potrzeba szczerości wobec siebie i akceptacji względem tego, co odkryjesz. Na początku być może nie rozpoznasz co jest Twoje, a co nabyte, bo granice czasem są cienkie i zatarte. Nie mniej to właśnie praktyka czyni mistrza, więc warto poznawać i przyglądać się sobie. Czy to szczególnie odkrywcze? Zdaje się, że już kiedyś o tym pisałam i wracam do korzeni, ale nie bez przyczyny. Powtórzę sobie w takim razie jeszcze orędzie na rzecz spełnienia, bo uwielbiam tak kończyć.

Zostałeś stworzony jako unikalny człowiek, więc nie możesz być jak wszyscy. Potrzebujesz siebie nieustannie poznawać, po to, żeby żyć na własnych, a nie cudzych warunkach. Światełko nowej jakości siebie, swojej prawdziwości i siły pojawi się w odpowiedzi na Twoje pierwsze kroki, a kiedy je poczujesz nie przestaniesz stawiać kolejnych. Wobec tego, ruszaj! Zdejmij stare buty, które zostały Ci założone, kiedy jeszcze sam tego nie potrafiłeś i zacznij podróżować we własnych, najlepiej dopasowanych, w samodzielnie obranym kierunku. Swojego spełnienia.

  • Agnieszka /www.coachpisze.pl

    Pociągnęłabym temat dalej, wszelakie problemy z akceptacją siebie, nieśmiałością itd. Są właśnie związane z tym, że nie znamy siebie, i tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy. Łatwo przybieramy jakieś pozy czy role społeczne, a nie umiemy dokładnie określić czego chcemy od życia i ludzi. Stąd też tyle zagubionych dusz, które są skołowane życiowo i emocjonalnie. Ciągle żyją w kontekście do kogoś, a nie w kontakcie ze sobą :) Ps. świetny blog.

  • Właśnie nad tym ostatnio dumałam – kiedy właściwie jest to „sobą” ;) Z mojej perspektywy to trochę jest tak, że w każdej chwili jesteśmy sobą, nawet jeśli coś nas uwiera i nie umiemy wyrazić do końca siebie, bo jesteśmy nieśmiali, ogarnia nas strach itd. Więc w takich chwilach też jesteśmy sobą, tylko: „sobą nieśmiałym”, „sobą nie umiejącym wyrazić siebie” itd. Pozdrawiam ;)