5 września 2016 Kasia Potasznik 1Comment

bajka o błahostkach

Odkrywanie świata błahostek jest jak niekończąca się podróż. Podróż, która trwa tak długo, jak długo będzie sobie tego życzył podróżnik. Podróż, która wypełniona jest po brzegi fascynacją, zachwytem, zaskoczeniem. Podróż, po której nic nigdy więcej nie wygląda tak samo. Podróż po świecie błahostek jest pełna paradoksów: bezpłatna i bezcenna, dostępna i z ograniczonym dostępem, głęboka i przyziemna, błaha i nie mająca nic wspólnego z błahością. Jest kwintesencją. Najważniejszym elementem, choć ledwie wyczuwalnym.

Dlaczego więc mowa o błahostce skoro jest ona ze swej natury błaha – nieważna? Dlaczego bajka dotyczy zwyczajności składając się z niezwyczajności? Odpowiedź przyjdzie z czasem.

Błahostki to chwile. Błahostki to momenty. Ubierają się w różne formy, które budują rzeczywistość.

Świt na przykład, codziennie taki sam.

Bicie serca. Ależ. Z niczego bardziej błahego nie składa się człowiek.

Smak? Owszem. Ledwie wyczuwalny w szybko spożywanym pokarmie.

Rozmowa. Jaka rozmowa, jeśli rzadko staje się spotkaniem dwóch dusz?

Spojrzenie? Co to za spojrzenie, które widzi zanim zobaczy?

I oto właśnie. Błahostki tańczą pośród nas. Zapraszają do swojego świata, zapraszają ludzi, którzy sami z błahostek są złożeni. Starają się nawiązać kontakt z wewnętrznymi błahostkami. Znajdują się wszędzie tam, gdzie dzieje się najważniejsze. Obecne tam, gdzie tkwi esencja teraz.

Błahostki są wyrozumiałe. Zupełnie nie przeszkadza im niedostrzegalność ich obecności. Przyjdą raz jeszcze, będą tu za chwilę. Jeśli nie przebiły się w uśmiechu, powrócą w mocniejszym akcencie komplementu. Są wytrwałe. Wracają jak bumerang, który gdy tylko dotrze do ściany odbija się od niej i wraca. Wraca zawsze z uśmiechem, zawsze życzliwie. Będzie dobijać się tak długo, jak długo człowiek będzie kroczył po Ziemi. Będzie o sobie przypominać i umilać subtelnie rzeczywistość. Przedostanie się kanałem nieświadomym, jeśli świadomość zamknie się na nie zupełnie.

Będzie czekać. Będzie wierzyć. Będzie do końca mieć nadzieję, że poruszy ludzkie serce. Nie ustanie w staraniach pobudzenia w człowieku miłości. Będzie ponad wszystko dbać, aby dotrzeć do ludzkiej wrażliwości. Po wiązkach tych maleńkich chwil, kiedy w człowieku coś się porusza, będzie docierać do wnętrza i łaskotać je od środka. Jest bezsilna wobec ludzkiej obojętności na piękno i ma w sobie wystarczająco dużo siły, aby za pomocą piękna do człowieka nieustannie docierać.

Błahostka jest tym, co czujesz, czego doświadczasz i co kochasz. Ale też tym czego nie widzisz, od czego odwracasz uwagę, wszystko, co pomijasz uznając za nieważne. Rozpływa się, kiedy sobie ją uświadomisz i przestaniesz uznawać za błahą. Jeśli ktoś chciałby trafić na jej trop, w zupełności wystarczy zatrzymać się. Poruszyć palcami u stóp. Usłyszeć dźwięk słyszany po stokroć, jakby pojawił się na świecie po raz pierwszy. Usłyszeć swój wewnętrzny, błahy, głos. Dostrzec świat błahostek drugiego człowieka.

Taniec z błahostkami jest wielką frajdą, a one same źródłem ciepłego szczęścia. Spotkanie z błahostką sprawia, że świat przestaje być błahy. One, wciąż szczęśliwe, są spełnione kiedy znikną z pojęcia „błahy” na rzecz dostrzeżenia sensu w ich istnieniu.

  • Błahostki tworzą naszą codzienność…wbrew pozorom są bardzo ważne