22 maja 2015 Kasia Potasznik 0Comment

mini-brooklyn

Rzeczywistość mamy taką, że wiele rzeczy robionych jest za nas. Gros ułatwień, udogodnień i ulepszeń sprawia, że zamiast zajmować się rzeczami nieistotnymi możemy skupić się na rzeczach ważniejszych, czyli w efekcie na czym? Na czym my się skupiamy? Mam wrażenie, że w ostatniej kolejności na sobie w kontekście tego, co sami mamy do powiedzenia. Fascynuje mnie stopień, w jakim ludzie uzależnieni są do zewnętrznych źródeł kluczowych informacji na swój temat.

O tym, jaki jesteś wiesz od rodziców.
O tym, jaka jest Twoje rzeczywistość opowiadają politycy.
O tym, czym się kierować powie Ci ksiądz.
O tym, co wiesz decydują dziennikarze.
O tym, co Ci się podoba decyduje moda.
O to, na co wydasz  swoje pieniądze zadba reklama.
O tym, co zrobić dowiesz się od rodziny i przyjaciół.
O tym, jak żyć nie powie Ci już premier, ale ktoś inny na pewno.

A może to Ty sobie powiesz jak jest i że nie masz ochoty być dłużej nakręcaną małpą, która tańczy wedle zaleceń? Mam wrażenie, jakbyśmy wszyscy siedzieli na tylnym siedzeniu samochodu jadącego przez nasze życie. Co prawda wiemy dokąd chcemy dotrzeć, ale to kierowca, w różnej postaci, decyduje o wyborze trasy. Tak naprawdę, nie jestem pewna czy mamy poczucie, że ten samochód w ogóle do nas należy, bo może bardziej czujemy się jak w taksówce?

Jestem jednak pewna, że konieczna jest w nim zmiana miejsc. Akt własności i prawo jazdy każdy otrzymał w dniu narodzin i nie stracił ich, nawet jeśli ze względu na bieg rzeczy zniknęły z pola widzenia. Nawet, jeśli w pierwszej chwili będzie krępująco i pomyślisz, że nie potrafisz to warto. Warto zdać się na siebie.