21 września 2015 Kasia Potasznik 11Comment

dandelion-403497_1280
Tytuł jest przewrotny, bowiem stawianie rozwoju wewnętrznego w kategorii opłacalności to pomyłka.  Natomiast czasem mam tak, że najpierw w głowie pojawia mi się tytuł i zanim płynie reszta.  Toteż zostawiłam tytuł, ale przecież wiesz, że to pytanie jest nie tylko nie stosowne, co jeszcze retoryczne.

Doprecyzujmy co mam na myśli pisząc rozwój, a konkretnie rozwój wewnętrzny (w tekście przyjmę skróconą wersję, ale pamiętaj, że piszę o rozwoju wewnętrznym), nad którym się tutaj pochylamy. Mam na myśli poszerzanie swojej świadomości i poznanie samego siebie. Rozwój wewnętrzny stał się dla mnie podstawą funkcjonowania, którego kiedyś nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić. To nie jest kategoria, którą znasz. Nie jest tak, że myślisz sobie: „O, wiem, że w życiu chcę osiągnąć właśnie to” i poprzez rozwój to osiągniesz. Osiągniesz coś, czego nie potrafisz teraz nazwać.

Mam dylemat, ponieważ najchętniej nie pisałabym w ogóle o tym, że poprzez rozwój wewnętrzny cokolwiek może w Twoim życiu się zmienić, bo uwarunkuję niepotrzebnie ten proces, nie mniej jednak chcę Ci przekazać, że to jest ważne i potrzebne. Opiera się na zmianie w myśleniu i postrzeganiu różnych rzeczy, jest bez niej niemożliwy i wpływa na to, że dużo wokół Ciebie się zmienia.

Wyobraź sobie, że rozwój jest czymś takim, co dzieje się teraz i korzyści też daje Ci teraz. Polega na tym, że chcesz wiedzieć skąd wynika to, co dzieje się z Tobą w różnych sytuacjach. Jeśli dziś się wkurzasz i dziś odkryjesz, że to wkurzenie wynika z czegoś innego to jutro po pierwsze nie będziesz się już na to wkurzał, po drugie będzie ci lżej o ten rodzaj wkurzenia. O takich korzyściach myślę :)

Poznawaj i bądź świadomy siebie nieustannie

Od „chcę wiedzieć” zaczyna się Twoje poszukiwanie i buszowanie po wewnętrznych meandrach. Jak się domyślasz, jeśli coś Ci w życiu nie styka to nie styka z jakiegoś powodu. Kiedy w samochodzie coś zaczyna trzeszczeć to nie dlatego, że tak postanowił tylko dlatego, że z czegoś to wynika i zwykle z czegoś poważniejszego. I co się wtedy dzieje? Trzeba rozłożyć samochód, zajrzeć do środka i naprawić to, co się zepsuło. Czasem zwykłe trzeszczenie wymaga większej interwencji, jeśli po otwarciu okazuje się, że to poważny problem. Ale powiedz mi, czy naprawianie samochodu opłaca się czy może jest konieczne? Lepiej go nie naprawiać i jeździć zepsutym w końcu przyzwyczajając się do tego, że trzeszczy? Możesz sobie myśleć, że sprzedawca wcisnął Ci felerny model, że drogi są nie takie, a kolega, który go czasami pożycza o niego nie dba. Możesz, ale to nic nie zmieni. W gruncie rzeczy wiesz, że to Twój samochód i ponosisz odpowiedzialność za jego stan.

Ty ponosisz odpowiedzialność za stan, w którym się znajdujesz.

Twoje odczucia, emocje, zachowanie jest tym, co czujesz i potrafisz określić. To jest obszar, który możesz poznawać i możesz robić to w sposób, który jest dla Ciebie korzystny. Poza nim jest też obszar, który nazwałabym „wzajemnego współżycia”, czyli to, w jaki sposób ze sobą rozmawiasz, czy w ogóle to robisz, co o sobie myślisz, czy przeznaczasz dla siebie czas itd.

Chyba inny człowiek nie może człowiekowi zrobić takiej krzywdy, jaką czasem robi sobie on sam, toteż wchodzenie w prawdziwą relację ze sobą jest wyzwaniem. Proces tworzenia relacji ze sobą będzie wymagający, bo chcąc być wobec siebie szczerym nie ukryjesz niczego, a to odkrywanie może być burzliwe. Natomiast, jeśli ktokolwiek zapyta czy to ma sens nie zawaham się ani przez chwilę.  Jeśli ono nie ma, to nie wiem co innego może go mieć.

Czy bycie sobą opłaca się? A odwaga? Ile kosztuje wolność, chęć brania odpowiedzialności za siebie i poczucie, że dam radę? To jest to pytanie, na które nie ma odpowiedzi. Nie znam takiej waluty, która mogłaby przeliczyć wewnętrzny spokój, zgodę i akceptację. Nie umiem oszacować miłości, nie wiem ile cyfr obejmuje szacunek do siebie. Jak się mierzy relację dającą tyle, co wszystkie inne razem wzięte?
Jest to niepoliczalne, to nie jest ta kategoria, ale tak, opłaca się.

  • Podoba mi się metafora z samochodem, jest bardzo trafna. Masz rację, że rozwoju duchowego nie można traktować w kategorii opłacalności, często idzie on zupełnie innym torem niż rozwój nakierowany na konkretny, materialny cel. Ale to, że warto, to nie podlega wątpliwości.

  • Wielu nadal zapomina o tym, jak ważna jest relacja z samym sobą i gonią za innymi w poszukiwaniu ich akceptacji i szacunku. A powinni zacząć od siebie. Wszystko bardzo trafnie ujęłaś, ten temat trzeba poruszać, żeby ludzie stawali się świadomi. :)

  • Bycie sobą, spokój, miłość, akceptacja na pewno się opłaca.
    Jednak wolność i odpowiedzialność kosztuje bardzo dużo. Tak, nie wiadomo dokładnie ile ale dużo. Wymaga od nas większego zaangażowania i świadomości. Świadomość kształtowana jest przez nasze doświadczenie, nawet podpowiada nam gdzie we wszystkim może być dziura. Trzeba wnikliwie poszukiwać by ją znaleźć ale jeszcze większy wysiłek sprawia jej naprawienie. Ale potem jest satysfakcja, że się dało radę. Lub problem się pojawił z tzw. “jakiegoś powodu” byś lepiej poznała siebie. Jeśli wszystko od nas zależy to może byc zmiana przekonań i myślenia na te korzystne co Ci lepiej w życiu pomagają. Pozdrawiam

    • Oczywiście, że są pewne koszty odpowiedzialności, świadomości i wolności, ale w moim uznanie niewspółmierne do korzyści. Cena braku świadomości bywa dużo wyższa tyle, że nie zawsze jest widoczna.

  • Przemek

    Choć zapewne nie zdajemy sobie z tego sprawy to tak naprawdę w dzisiejszych czasach jesteśmy „skazani” na ciągły rozwój. Choćby dlatego, że technika błyskawicznie idzie do przodu i my musimy iść razem z nią, aby nie pozostać w tyle.
    Wystarczy cofnąć się tak temu naście góra 20. Telefony komórkowe dopiero raczkowały o portalach społecznościowych nikt nie słyszał. A dziś…
    Druga rzecz to każdy chyba zdaje sobie sprawę, żeby ciągle się uczyć, rozwijać. To na pewno ułatwi nam życie :)

    • Zgadzam się w 100%, to święta prawda. Jednocześnie jednakże, idąc za postępem i kształcąc się nieustannie, wielu ludzi stoi w miejscu, a po pewnym czasie zaczyna się cofać, w kwestii rozwoju emocjonalnego. Mam nieodparte wrażenie, że wielu ludzi staję się coraz zasobniejszych w wiedzę, a jednocześnie są coraz głupsi życiowo,…

    • Kiedyś usłyszałam, że kto się nie rozwija ten się zwija i w rzeczywistości ciągłej zmiany faktycznie nie może być inaczej ;)

  • Bardzo wartościowy wpis, przeczytałam go z przyjemnością :)

  • Świetny post, zwłaszcza jeśli chodzi o zdanie „Ty ponosisz odpowiedzialność za stan, w którym się znajdujesz”. Ludzie często myślą że ich „stan” zależy od czynników zewnętrznych, a jest tak że jak zmienimy nastawienie do wszystkiego w koło, to „stan” się polepszy i do tego nabierzemy motywacji i nasze życie się będzie powolutku zmieniać

  • W dzisiejszych czasach bardzo łatwo zapomnieć o sobie. Wszystko ma być szybko i najlepiej na już. Tylko na dłuższą metę nie da się w ten sposób funkcjonować. Jeśli siebie kochamy i szanujemy, to rozwój wewnętrzny jest naturalną tego konsekwencją.