14 stycznia 2016 Kasia Potasznik 19Comment

cab-230767_1280

Na początku chciałabym, żebyśmy ustalili coś, co ułatwi nam przejście przez ten tekst. Przedstawię Ci kształt coachingu taki, jakim go widzę, który jest mi bliski i na którym się opieram. Nie będę zderzać widzianego przeze mnie kształtu z bardziej fikuśnymi czy polemizować z innymi wymiarami. Ja coaching znam, ten tekst jest dla Ciebie, dlatego, jeśli na moment czytania tego tekstu zechciałbyś odłożyć na bok to, co o coachingu wiesz, to łatwiej będzie Ci zobaczyć przedstawiony przeze mnie kształt, a potem być może zderzyć go z tym, co już wiesz i w efekcie stworzyć własny.

Coaching polega na podróży w kierunku poznania siebie od dobrej, wzmacniającej i potrzebnej strony, która jednocześnie umożliwia radzenie sobie z tym, co przeszkadza. W procesie coachingu, w którym jedna osoba wspiera drugą w jej podróży spotykają się dwie osoby: coach – prowadzący coaching i coachee – osoba korzystająca z coachingu. Nie mamy odpowiednika polskiego  dla tych słów i raczej mieć nie będziemy. Można czasem trafić na sformułowanie „kołczing”, ale nie służy to jego wytłumaczeniu tylko raczej spolszczeniu.
Gdyby próbować spolszczyć i wyjaśnić to byłby to według mnie właśnie proces podróży, ponieważ nazwa coachingu pochodzi od pojazdu kołowego nazywanego w zależności od języka: koczi, kutsche albo po angielsku coach właśnie (prawdopodobnie wyglądał on tak jak na zdjęciu powyżej).

Trzymając się tej metafory podróży w głąb siebie pojazd coachingowy prowadzony jest przez osobę, która rusza w kierunku swojego celu. Coach pełni rolę wspierającą, natomiast nie ingeruje w kierunek podróży ani sposób jej odbycia. Przykładowo, jeśli klient (będę używać tej formy wymiennie do osoby odbywającej proces coachingu) chciałby do określonego miejsca dotrzeć okrężną drogą, coach może o to zapytać, ale nie wpływa na tą decyzję. Klient podróżuje tak jak chce i gdzie chce.
Podróż coacha z klientem nie może trwać całe życie. To jest spotkanie na określony czas, które służy temu, aby pod okiem coacha osiągnąć lub zbliżyć się do pewnego celu. Cel zostaje określony na początku – coach pyta klienta dokąd ten rusza. To pytanie jest istotne, ponieważ nie wiedząc dokąd jedzie trudno po drodze weryfikować trasę. Klient może w trakcie podróży zmienić kierunek albo zupełnie swój punkt docelowy, natomiast na początku łatwiej jest ruszyć w kierunku, który jest jasny dla obu strony. Na początku też coach z klientem ustalają zasady, które będą obowiązywać w trakcie podróży. Służą one temu, żeby dla obu stron było jasne co, komu wolno i kto, za co odpowiada, ale również i przede wszystkim temu, żeby obu stronom w trakcie podróży było ze sobą dobrze.

Samodzielność
Podróż coachingową klient odbywa sam. Trzyma kierownicę, ustala prędkość, włącza światła albo jedzie bez nich i co jakiś czas zatrzymuje się jak na stacji benzynowej, którą jest sesją coachingową. W zależności od ustaleń niekiedy z trasy klient może kontaktować się z coachem. Na sesji natomiast klient opowiada coachowi o tym, co zobaczył na minionym dotąd odcinku, jak mu się jechało i co zrobił kiedy warunki atmosferyczne były kiepskie albo kiedy raziło go w oczy słońce. Najważniejsze odkrycia w coachingu dzieją się na trasie, na której klient jest sam. Sesja czasem jest ku temu bodźcem, ale nawet jeśli nim jest, tylko nim pozostaje. Omówienie trasy, przyjrzenie się jej z innej perspektywy i ustalenie tego, co dalej jest istotne, natomiast nawet najbardziej odkrywcza sesja nie dorówna samodzielnemu procesowi poza nią.
To jest największe cudo tego procesu, które polega na odkryciu przez klienta, że potrafi sam coś w sobie odkryć i wykorzystać to w działaniu.

Subtelność
Coaching jest subtelny i taka też jest rola coacha. Coach przez swoją obecność umożliwia spotkanie się dwóch osób, ale nie tak bardzo chodzi tu o spotkanie coacha z klientem, a o spotkanie klienta ze sobą. Przestrzeń jest w pewnym sensie ograniczona w tym duecie, dlatego istotną rolą jest odsunięcie się coacha na tyle, aby przestrzeń wypełniał klient w spotkaniu ze sobą, a jednocześnie aby być na tyle blisko, aby służyć wsparciem.

Wróćmy do definicji
Czy definicja coachingu Twojego coacha powinna mieć dla Ciebie znaczenie? I tak, i nie. Tak, bo to ważne, żebyś wiedział jakiego rodzaju benzyną inspiracyjną tankujesz swój podróżniczy pojazd, natomiast nie, dlatego, że dużo bardziej chodzi o Twoją definicję coachingu. Coaching jest procesem bardzo indywidualnym i bardzo dopasowanym do Ciebie, dlatego dobrze, żebyś wiedział czego możesz wymagać, a przede wszystkim żebyś wiedział, że możesz i powinieneś mieć swój kształt coachingu.
Wróćmy do tego obrazu, o którym pisałam na początku. Coaching ma pewne ramy, ale kształt tej ramy zostaje dostosowany do Ciebie albo przez Ciebie wybrany.
Obraz w środku malujesz Ty.  Jeśli przyjmiesz ramę coachingowego obrazu coacha, która nie będzie zbieżna z Tobą, zostanie przyjęta, ale nie wyjdzie od Ciebie to coaching będzie trochę Twój, trochę coacha, a jak już wiesz, istotna jest Twoja „twojość” (wybacz mi, ale uwielbiam słowotwórstwo!) tego procesu. W przeciwnym razie, tworzy się przestrzeń dla fikuśności coachingu. Oczywiście, na początku, kiedy jesteś zielony to w większym stopniu możesz polegać na tym, co proponuje coach, natomiast stopniowo należy się usamodzielniać, poza tym – jeśli czytasz ten tekst i dotarłeś do tego miejsca, to już nie jesteś zielony, prawda? :)


Jeśli masz jakiekolwiek pytanie dotyczące coachingu, zostaw je w komentarzu. Jeśli masz swoje doświadczenie lub opinię o coachingu możesz się nią podzielić :)


 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, będę Ci bardzo wdzięczna za pomoc w dotarciu do innych osób :)


 

A jeśli masz jeszcze chwilę czasu, zajrzyj na profil na Facebooku, a jeśli nie dołączyłeś jeszcze do newslettera tutaj możesz nadrobić.


podpis

 

  • Bardzo podoba mi się przedstawienie coachingu jako pewnego rodzaju podróży. Do mnie ta metafora jak najbardziej przemawia i kupuje ją w całości. Ostatnio powoli dojrzała we mnie taka myśl, że gdzieś ten coaching, rozwój osobisty ciągnie mnie do niego i bardzo bym chciała zgłębić wiedzę z tego zakresu. Tylko jako kompletny laik nie mam pojęcia od czego zacząć :) I tu moja prośba. Czy mogłabyś mi coś polecić? Nie wiem może jakaś literatura? A może w ogóle jakiś kurs czy nawet studia. Rozjaśniłoby mi to umysł. :)

    P.S. Na newsletter właśnie się zapisałam, bo bardzo mi się tutaj podoba! <3

    • Ja z coachingiem rozpoczęłam od książki „Coaching, czyli przebudzacz neuronów” Macieja Bennewicza i też Ci ją polecam :) Kurs lub studia chciałabyś podjąć dla własnego rozwoju czy, żeby zająć się tym w przyszłości zawodowo?

      • Na początek myślę, że dla siebie i własnego rozwoju, choć nie ukrywam, że gdzieś bakcyla do tego złapałam, więc nie wykluczam przyszłości zawodowej. Ale wstępnie to dla siebie. :)
        A za książkę dziękuję na pewno przeczytam! :)

  • Podoba mi się, jak to przedstawiłaś, a najbardziej porównanie sesji coachingowej do napełniania baku na stacji benzynowej. Fajnie można od tego przejść do wyjaśnienia coachee’emu (to dopiero słowo :), że w coachingu trochę też chodzi o to, że po takich sesjach powinno się wiedzieć samemu, kiedy zajechać na tę stację i jaką benzyną zatankować. Co o tym myślisz?

    • Zgadzam się, z akcentem na tankowanie się energią wewnętrzną :)

  • Ewa Kalinowska

    Bardzo dobry tekst i ciekawe podejście do tematu :)

  • coaching to jeszcze bardzo nowe zjawisko i wielu ludzi podchodzi do niego z dystansem. dla mnie coaching to takie połączenie wizyty u wróżki lub bioenergoterapeuty z wizytą u terapeuty psychologa.

  • Świetna metafora :) Ostatnio dość głośno o tym zagadnieniu i mam wrażenie, że ludzie niepotrzebnie nastawiają się źle. Porównuje się cechy najgorszego coucha z tymi dobrego psychologa i podkreśla, jak wielka jest różnica między nimi.

  • Bardzo zgrabna metafora :) według mnie coachingowi największą krzywdę robią przymusowe sesje stosowane w większości korporacji, ponieważ tak jak napisałaś – coaching powinien być subtelny, a jeżeli coachee jest niejako zmuszony do tego procesu, to cała akcja mocno mija się z celem. To nie jest też droga dla każdego, bo nie do wszystkich przemówi ta metoda, ale zawsze warto spróbować :) Oby jak najwięcej takich tekstów – być może pomoże to przekonać do coachingu tych, którzy mają mieszane uczucia :)

  • Kojarzy mi się to z psychoterapią trochę, czyli raczej dobrze (choć Bodzio świadkiem, że taka terapia to bardzo często nic przyjemnego).
    Jakie np. mogą to być cele?

    • Co klient to cel. Są cele w postaci konkretnego osiągnięcia czegoś w określonym czasie typu: założenie firmy albo bardziej ogólne w stylu: znalezienie odpowiedzi co chce się robić w życiu. Czasem cel się zmienia, czasem zostaje osiągnięty od razu, bo okazuje się, że tak na prawdę problem nie istnieje. Różnorodnie :)

  • Są różne rodzaje coachingu. Najczęściej spotykany to ten z rozwoju osobistego, ale coraz częściej z innych dziedzin sportu czy marketingu

  • Sama nie lubię słowa „coaching” – chyba z powodu częstego nadużycia i tego, że wiele osób nazywa się coachami – a raczej nie powinno. Z drugiej strony spotkałam na swojej drodze wiele osób, które wpłynęło pozytywnie na mój rozwój, chociaż coachami nie są – po prostu mają to w sobie.

  • Mi podobnie jak Jackowi eM, kojarzy się z pewnego rodzaju terapią, aczkolwiek tutaj jest chyba bardziej skoncentrowanie na dobrych i mocnych stronach, niż na wyszukiwaniu co jest źródłem problemu i jak można sobie z tym poradzić (aczkolwiek są różnego rodzaju terapie ;)). Ja spotkałam się bardziej z coachami biznesowymi, niż takimi który jest otwarty na każdego człowieka. Może to kwestia wydajności pracownika?

    • Nie uchwyciłam różnicy między coachem biznesowym a takim otwartym na drugiego człowieka, więc gdybyś mogła uściślić to łatwiej mi będzie odnieść się do pytania o wydajność pracownika :)

  • Spotkałam się z różnymi definicjami coachingu, ale widzę tutaj zdecydowanie skręcenie w stronę tego, co mówi pan Maciej Bennewicz. Osobiście dość wyraźnie widzę różnice między coachingiem a terapią, bo przeszłam przez terapię grupową na oddziale nerwic, a książki pana Maćka zjadam ;) i przyznam szczerze, że trochę mnie wkurza, jak ludzie wrzucają to do jednego wora, bo to są dwa światy, które skupiają się na czymś innym i prowadzą innymi sposobami w inne strony. Po prostu to coś innego :) Ale fajnie wytłumaczyłaś coaching, myślę, że jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, to Twój tekst powinien je rozwiać :)

  • Od jakiegoś czasu ja również zainteresowałam się tym tematem. Przeczytałam książkę

    Coaching. czyli restauracja osobowości. Jakie inne książki o tej tematyce polecasz ?

    • Jeśli ta do Ciebie trafiła, to polecam jeszcze „Coaching, czyli przebudzacz neuronów” i/lub „Coaching tao” tego samego Autora. Warta uwagi jest też: „Coaching. Teoria, praktyka. studia przypadków” Małgorzaty Sidor-Rządkowskiej.

      • Dziękuje. Zaraz przejrzę księgarnie coś z pewnością wybiorę. Będę śledzić Twój blog i czekać na wpis o polecanych książkach :)