25 kwietnia 2015 Kasia Potasznik 3Comment

AGNR9WRUE5Nie każdy człowiek potrzebuje być szczęśliwy, pewnie nie każdy będzie, a na pewno wielu nie jest na to gotowych. Gotowość jest w moim przekonaniu kluczowa. Wydaje mi się, że każdy człowiek myśli, że chce, a w rzeczywistości jest inaczej. Takie „chcę, ale nie chcę, chociaż o tym nie wiem”. Jeśli potrzebujesz przekonać się, że nie warto czegokolwiek robić w tym kierunku to niniejszym dostarczę Ci kilka argumentów, że masz rację. Jeśli nie jesteś tego pewien to możesz to sprawdzić. Jeśli wiesz, że chcesz to przekonaj się czy na pewno.
Szybka wizualizacja: wyobraź sobie stan swojego szczęścia, takiego z wykorzystaniem wszelkich możliwych marzeń, na wysokim poziomie w każdym obszarze życia. Masz? To zapraszam do sprawdzenia swojego zaplecza przygotowawczego do tejże wizji.

# Szczęście wymaga zmiany
Urealnij sobie, ile rzeczy trzeba będzie zmienić, aby Twój szczęśliwy plan mógł mieć codziennie miejsce, ile rzeczy w ciągu dnia będziesz robić inaczej niż robisz teraz.
Teraz pomyśl, jaki jest Twój stosunek do choćby najmniejszych zmian i być może już możesz skończyć lekturę tego tekstu.

# Szczęście dotyczy tylko Ciebie
Nie dadzą Ci go partnerzy, rodzice, wszyscy święci ani przyjaciele. Mam wrażenie, że w ważnych momentach swojego życia człowiek jest sam na sam ze sobą i podobnie jest ze szczęściem, jest się w nim w pojedynkę. Naturalnie nikt nie będzie się z niego cieszył tak jak Ty, może nawet niekoniecznie wszyscy będą podzielać Twoją radość. Będzie tylko Twoim osiągnięciem.

# Szczęście wymaga zaangażowania
Nie jest tak, że przyjdzie, stanie sobie i będzie. Jak już będzie to trzeba będzie się nim zająć, nie wiem o czym Ty myślisz w swojej wizji, ale zwykle duże szczęście wymaga wprost proporcjonalnego zaangażowania. Chce Ci się?

# Szczęście może być standardem i trwać wiecznie
Nie przez chwilę, nie przez jeden dzień tylko ciągle. Ciągle będzie Ci dobrze. Spróbuj to sobie wyobrazić i powiedz czy potrafisz.

No i tak. Dodałbyś coś do listy warunków dodatkowych szczęścia, których możesz się obawiać? Możesz zastanowić się czy i co chcesz z tym zrobić.

Trzymam kciuki za rozwojowe wnioski! ;)
a

 

  • o jak się cieszę, że trafiłam na ten blog ^_^ Sama od jakiegoś czasu interesuję się coachingiem, ale to dopiero początki, więc tym chętniej poczytam coś nowego ;) Odnośnie szczęścia to się zgadzam, że nikt nie odczuwa go w takim stopniu jak my sami. Mogą się cieszyć, mogą wspierać lub odrzucać, ale tak naprawdę nigdy nie będą mieć takiej wewnętrznej radochy z naszego sukcesu ;) Przede wszystkim trzeba umieć się cieszyć i faktycznie dokonywać zmian, które otworzą przed nami nowe możliwości ;)

  • Najtrudniejsze w byciu szczęśliwym jest właśnie oczyszczenie się z „dziwnych” przekonań na jego temat. Wróć, to było najtrudniejsze w moim przypadku. Będąc nastolatką z aspiracjami do pisania wykręciłam sobie, że muszę być nieszczęśliwa, żeby być szczęśliwa. A to wszystko przez te wszystkie historie o głodujących literatach z syfilisem… Na szczęście to przekonanie było aż tak głupie, że wystarczyło, że je zidentyfikowalam, żeby znikło. Ale i tak znalezienie go zajęło mi parę ładnych lat.

    • A widzisz, a ja znowu wkręciłam sobie szczęście, żeby móc po kilku latach skonfrontować się ze swoim nieszczęśliwym zapleczem, ostatecznie jednak również zmieniając zdanie na jego temat :)