8 listopada 2015 Kasia Potasznik 9Comment

stone-938732_1280
Masz czasem poczucie, że popełniasz cały czas te same błędy, ciągle przydarza Ci się coś, czego nie chcesz albo nie dzieje się nic, co wpływa na zmianę miejsca, w którym się znajdujesz? Obserwując takie zjawisko mam poczucie jakby polegało ono na dosłownym uderzaniu głową w mur, a kolejne guzy nie pomagały w odsunięciu się od niej i rozejrzeniu czy zamiast bić się z nią (co swoją drogą wydaje się być absurdalne) nie można jej obejść, przeskoczyć albo wykopać sobie pod nią dziury i w  ten sposób znaleźć się po drugiej stronie.

Bez względu na poglądy i podejście do własnego rozwoju dotyczy on każdego i nie kończy się wraz z zamknięciem edukacji na jakimkolwiek poziomie. Rozwój to proces, który dotyczy każdego i zachodzi na każdym etapie życia. Sytuacje, których jesteśmy bohaterami służą właśnie temu, aby czegoś się nauczyć, poznać siebie z innej strony, a przede wszystkim zrozumieć ich istotę i źródło. Każde jedno doświadczenie służy temu, żeby głębiej dotrzeć do swojego wnętrza, poznać siebie i z tym bogactwem iść dalej. Potrzeba do tego trochę refleksji, trochę chęci zrozumienia, czasami dystansu, a więc i trochę czasu od jej zaistnienia.

Przede wszystkim jednak trzeba mieć świadomość, że odpowiedzialność za Twoje życie od pewnego momentu, (jeśli to czytasz to jest wysoce prawdopodobne, że ten etap już u Ciebie nastąpił) spoczywa tylko i wyłącznie na Tobie. Nie rodzice, nie mąż/żona, nie dzieci, nie brak ani nadmiar pieniędzy, nie szef, rząd ani ksiądz. Ty, czy tego chcesz czy nie, mniej lub bardziej świadomie, podejmujesz decyzje związane z jakością Twojego życia. Ty wybierasz myśli, którym pozwalasz sobą kierować lub nie. Ty wybierasz ludzi, którzy mają lub nie na Ciebie wpływ. Ty wybierasz co robisz i czego nie robisz. Ty też decydujesz czy z pojawiających doświadczeń wyciągasz wnioski czy nie. I masz rację, jeśli myślisz, że nic mi do tego, bo to Twoje życie.

Właściwie do tego zmierzałam. Fakt, że podejdę do Ciebie uderzającego głową o mur po raz dziesiąty i powiem, że znowu robisz to samo nic Ci nie da. Bo rozwój jest też piękny w tym, że odbywa się w obecności jeden na jeden. Samopoznanie dokonuje się indywidualnie. Nie można nikogo zapytać czy przypadkiem nie wie, co siedzi w Twojej głowie. Psycholog może wytłumaczyć Ci pewne mechanizmy Twojego funkcjonowania, coach może pomóc Ci w stworzeniu pewnych rozwiązań, ale nikt z nich nie wie jak wygląda Twoje historia, nikt z nich nie będzie z Tobą w sytuacji, w której się znajdziesz. A jeśli będziesz na drodze swojego rozwoju kogoś potrzebować to odpowiedni człowiek sam Cię znajdzie albo Ty jego, a może oboje na siebie (niby przypadkiem) traficie. W każdym razie, swoje życie realizujesz samodzielnie. I to szczerze mówiąc też jest piękne.

Mogłabym Ci napisać o swoich doświadczeniach i tym wszystkim, co z każdego z nich wynoszę, ale choć jest ich mnóstwo są fascynujące i zaskakujące to one są moje i dlatego takie są. Moja prawda jest moja i służy mojemu rozwojowi. Ciebie może zainspirować, ale jeśli nie będzie z Tobą spójna, to nawet, jeśli Ci się spodoba i będziesz o niej mówić kilka dni to w końcu ją odrzucisz, bo nie będzie Twoja. Twoja historia i Twoje życie są przecież inne. To, co piszę może Cię tylko zainspirować, pokazać pewien kierunek, ale tylko Ty sam możesz poczuć co to znaczy, jeśli samodzielnie to odkryjesz. To albo coś innego, co da Ci namacalny dowód, że poprzez własne poznanie możesz siebie zmienić.

Doświadczenia kształtują wówczas, gdy zostają zrozumiane i potraktowane jako źródło informacji na swój temat. To tak na marginesie niesie dodatkową korzyść w postaci wdzięczności za ich pojawienie, bo gdyby nie one to nie byłoby poziomu świadomości, który dzięki nim osiągnąłeś. W ten sposób myśląc, wszystko, co nas spotyka jest sposobem na to, aby nauczyć się  czegoś lub odkryć coś nowego. I wtedy życie jest na prawdę niesamowitą podróżą, o czym Ja przekonuję się nieustannie, a Ciebie do takich lub innych, ale przede wszystkim własnych odkryć gorąco zachęcam! :)


Napisz w komentarzu o swoim największym dotychczasowym odkryciu na własny temat! :)


Pomyśl o kimś, kto mógłby przeczytać ten tekst i prześlij go. A jeśli bardzo Ci się spodobał to wyślij do kilku osób. Wdzięczność moja będzie niezmierna! :)


 

  • Największym odkryciem na mój temat było chyba to, że do rozwoju wcale nie potrzebuję kolejnych studiów, szkół językowych itp. Wystarczy jasno określony cel, plan działania i konsekwencja w jego realizacji. Taka świadomość daje niewyobrażalne poczucie kontroli nad tym co mogę i co będę mógł w przyszłości.
    Dawid

  • Ja odkryłam w sobie siłę o jakiej nie wiedziałam a pomogło mi w tym wyznaczenie sobie konkretnego celu

  • Szczerze mówiąc nie wiem, co odkryłam o sobie. Ale wciąż staram się rozwijać, przynajmniej w tych, chociaż czasem mam ochotę ukryć się pod kocem i być niewidzialna dla świata.

  • Kiedyś zapamiętałam takie powiedzenie, że dostajemy od życia wciąż tę samą lekcję, dopóki jej nie odrobimy… I parę razy rzeczywiście się w ten mur zdarza uderzyć, dopóki nie zauważymy, że potrzebujemy innego rozwiązania. Jakie było moje największe odkrycie? Przede wszystkim to, że co by się nie działo, czego bym nie robiła, jestem w porządku, mój światopogląd, doświadczenia i emocje są w porządku. Wychodząc z tego punktu udało mi się poznać siebie dużo lepiej niż przez całe wcześniejsze lata :)

  • Ja odkryłam to, że mam w sobie więcej siły niż mogło mi się wydawać. Siły pozwalającej z podniesioną głową przebrnąć przez różne życiowe zakręty.

  • Ostatnio doszłam do takich wniosków, że każdy sam musi się nauczyć na swoich błędach. Co z tego, że po raz 10 przypomnę komuś, że znowu robi to samo i już przy 5 razie ta osoba sama zauważyła, że to błąd. Nie wiem skąd się bierze takie błędne koło. Ja staram się uczyć na swoich błędach, może nie od razu, bo zdarzyło mi się go popełnić i 2 razy ale jakieś wnioski chyba wyciągam ze swoich zachowań :)

  • Dominika Wrońska || Trickymind

    Nie jestem pewna czy to największe odkrycie, ale ostatnio uświadomiłam sobie że dojrzałam do tego żeby pozwolić aby moje drogi rozeszły się z drogami niektórych osób. Kiedyś wydawało mi się że jeżeli kogoś poznajemy i spędzamy z nim część swojego życia to jesteśmy niejako „skazani” na siebie już po jego kres, dlatego gdy taka osoba gdzieś mi znikała to czułam wielkie rozczarowanie a teraz wiem, że niektórzy ludzie muszą się w naszym życiu pojawić ale nie muszą w nim zostać na zawsze.

  • Tyle razy w mur uderzyłam, że tam się zrobiła dziura! Na tyle duża, że można się przez nią przecisnąć. Czy to rozwiązało moje problemy? Za murem, przed murem – są. Zrozumiałam, że nie żyje się tu i teraz, nie jutro czy wczoraj. : )