4 listopada 2015 Kasia Potasznik 14Comment

stones-944145_1920

Jak to jest z tym poczuciem własnej wartości? Każdy jakieś tam je ma, ale wygląda na to, że więcej z nim problemu niż pożytku. Częściej jest źródłem kompleksów, dylematów i rozterek, aniżeli życiowej energii. I jako, że jest czymś, co istotnie wpływa na nasze samopoczucie, bo też przecież poczuciem właśnie jest, to dziś proponuję Ci wspólne przyjrzenie się tematowi.

Skąd biorą się dziury w poczuciu własnej wartości?

Wartość człowieka jest wartością stałą i wynosi 100%. Ani mniej ani więcej.
Pytanie więc jak to się dzieje, że nie każdy może powiedzieć: „czuję swoją wartość” albo „nie zastanawiam się nad nią, bo wiem, że jest, niczego mi nie  brakuje”. Wartość wewnętrzna po prostu jest i nie trzeba się nią zajmować. A problem mój Ty wspaniały Czytelniku wynika z tego, że na drodze rozwoju od samego początku budujemy swój obraz świata na bazie doświadczeń i spostrzeżeń tego, co na zewnątrz.

I jeśli w trakcie tego procesu coś, co jest inne oceniamy jako lepsze albo jeśli ktoś ma coś, czego nie masz Ty to Twój brak tej części rzutuje na poczucie własnej wartości. Jeśli być może ktoś powie Ci, że jesteś niegrzeczny albo jakiś inny to też możesz uznać, że nie jesteś wartościowy i odbiera to część wspomnianych 100%. Możliwości tego, co może wpłynąć na to poczucie jest sporo. Ostatecznie, jeśli stworzymy w sobie ogólne przekonanie, że jesteśmy „be”, bo inni albo nieodpowiedni to przeszkadza nam to w dotychczasowym poczucie, że jesteśmy ok.  Nic w sumie dziwnego.

Kiedy uznajemy siebie jako niepełnowartościowego kogoś to delikatnie rzecz mówiąc to przyjemne nie jest. To jest nawet trochę dramat, bo dotąd wszystko było w porządku i nagle burzy się nasze poczucie samych siebie. I co tu zrobić? Kombinujemy co zrobić, żeby to ukryć albo nadrobić, poszukiwania wartości poza nami i utożsamiania z czynnikami zewnętrznymi, które pomagają mniej więcej utrzymać bilans straty.

Są „lepsze” albo „fajniejsze” osoby, towarzystwo których może wpływać w Twoich oczach na to kim jesteś Ty. Możesz zrobić coś, dzięki czemu ktoś Cię pochwali i dowartościuje. Później dostrzegasz, że świat generalnie działa tak, że można lepiej albo gorzej wyglądać, można jeździć lepszym albo gorszym samochodem. Można być „kimś” mając pozycję zawodową, społeczną, pracując w firmie prestiżowej marki. Można wiele różnych rzeczy zrobić, dzięki którym nasze poczucie własnej wartości będzie wzrastało. Tylko jest w tej misternej konstrukcji pewien szczegół, który sprawia, że jednak coś tu nie działa.

Równanie, które nie może się zgadzać

Oddając na zewnątrz źródło swojej wartości wygląda to trochę tak, jakbyś zamiast świecić światłem własnym (które masz) odbijasz światło cudze (którego tak na prawdę tam nie ma). Wydaje Ci się, że nie masz czegoś, co masz i będziesz to mieć, jeśli weźmiesz z miejsca, w którym tego nie ma. Bardziej skomplikować chyba się nie da. Przypomina mi to trochę sytuację, w której swoje funkcjonowanie oddajemy w cudze ręce. Od tej lub innej osoby zależy czy czuję się dobrze, od tej czy innej  rzeczy zależy co o sobie sądzę. Dużo pracy i energii wkładamy w to, żeby pozornie wszystko się zgadzało.

W efekcie odpowiada za nas sporo niezależnych od nas czynników, przy których stracie pojawia się nieprzyjemne uczucie przypominające nam o tym, że nie jesteśmy wartościowi. I właściwie to logiczne, że będąc uzależnionym od tych różnych rzeczy czujemy dyskomfort w momencie ich straty i ciągły lęk o ich utratę. Trudno w tej sytuacji o wewnętrzny spokój, jeśli ciągle trzeba łatać dziurę we własnym poczuciu wartości. Tyle, że taka dziura po pierwsze nie istnieje, ale jako, że tak myślisz to drugi kłopot jest taki, że zapełniana jest środkami, które nigdy jej nie zapełnią.

Wróćmy do podstaw…

Pewnie teraz mając lat trochę więcej niż kiedyś samodzielnie możesz przyznać, że tworzymy to trochę na opak i rzeczywiście jest tak, że wartość człowieka to wartość stała. Być może proste to nie jest, jeśli ktoś kiedyś sprawił, że poczułeś się  źle, powiedział, że jesteś beznadziejny, sam czujesz się ze sobą źle, sam siebie tej wartości pozbawiasz, masz za sobą doświadczenia, które twoim zdaniem wskazywały, że nie radzisz sobie z życiem, czujesz się brzydki, nic ci się nie udaje i w ogóle wszystko.  Albo inaczej, skutecznie łatasz sobie tą dziurę, ale w głębi serca wiesz, że jeśli to stracisz to pozostaną szczątki po Twoim poczuciu własnej wartości. Ale wiesz, co? To wszystko nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Teraz, nawet, jeśli czujesz opór w poczuciu swojej wartości to masz wystarczające możliwości, żeby podjąć próbę jego odzyskania.

Jesteś człowiekiem pełnej wartości dokładnie taki, jaki jesteś. Nie miałeś być inny i inny być nie musisz. Cokolwiek innego niż Ty jest na tym świecie to dlatego, że świat potrzebuje różnorodności. No nie ma dwóch takich samych ludzi i być nie może. Każdy jest unikalny ze wszystkimi swoimi słabościami, wspaniałościami, lękami i pragnieniami. Bez względu na to, jakie masz przekonania, co sobie sądzisz, co ktoś Ci kiedyś powiedział, dzisiaj, tutaj, teraz masz prawo do życia z poczuciem pełnej wartości siebie. Dostałeś swój przydział tego, co masz i to jest Twój najcenniejszy zasób. To jesteś prawdziwy Ty i taki masz być. Nie potrzebujesz niczego więcej do szczęścia ani życia. Potrzebujesz być autentyczny. Potrzebujesz sobie przypomnieć, że sam fakt Twojego bycia jest wartością i niczego jej więcej nie trzeba. Potrzebujesz podważyć to, jeśli kiedyś uznałeś siebie za niewartościowego człowieka.

Jeśli jest w Tobie taka dziura to wypełnij ją skutecznymi i długotrwałymi środkami w postaci swojej uwagi, miłości, życzliwości zamieniając to ograniczające przekonanie w takie, które będzie Cię wspierać. Zabierz z powrotem prawo do stanowienia o Twojej wartości wszystkiemu, czemu ją oddałeś i bądź. Żyj i realizuj się.

Powrót do swojego podstawowego poczucia własnej wartości jest procesem i może potrwać, ale w moim odczuciu nie ma nic cenniejszego niż poczucie swojej prawdziwej wartości. Poza, delikatnie rzecz mówiąc, przyjemnym poczuciem siebie przestaniesz wkładać żmudną pracę budowania siebie na nietrwałych fundamentach.

Wierzę w Ciebie! :)


Jak to jest z Twoim poczuciem własnej wartości? Podziel się w komentarzu.


To jest ważny temat, więc być może ten tekst przyda się komuś, kogo znasz. W takim wypadku przekaż go proszę dalej :)

  • Odnoszę wrażenie, że coraz więcej ludzi wiąże stan posiadania z wartością człowieka. To niestety nie tylko zaniża naszą samoocenę za każdym razem, gdy czegoś nam brakuje ale również szybko prowadzi w pułapkę kupowania kolejnych gadżetów… niejednokrotnie na kredyt.
    Kiedyś usłyszałem stwierdzenie „chodzę do pracy której nienawidzę, by móc kupić rzeczy których nie potrzebujesz ale które pozwalają Ci zaimponować ludziom którzy mnie nie lubią” Przerażające czy prawdziwe?
    Dawid

  • U mnie z roku na rok coraz lepiej.

  • Akceptacja społeczna jest lustrem, w którym odbija się nasze ego. Prawdziwa wartość to coś więcej.

  • A co jeżeli niskie poczucie własnej wartości wynika z naszych kiepskich zachowań? Przecież nie tylko „inność” czy „stan posiadania” o nim decydują :)

    • Możliwych źródeł niskiego poczucia własnej wartości jest sporo i to zarówno tych fundamentalnych jak i kolejnych, które nakładają się na nie i są dla nas potwierdzeniem tego, że tamte są prawdziwe. Masz rację, że nie jest to tylko stan posiadania i inność. Natomiast jeśli chodzi o „kiepskie zachowanie”, to trudno mi się odnieść, możesz podać przykład? :)

      • Np. lenistwo i związane z tym zaniedbywanie bliskich (bo np. nie chce nam się podjechać czy nawet zadzwonić do babci/rodziców/teściów) ;)

        • W takim przypadku warto zastanowić się nad źródłem zachowania. W przykładzie który podałaś prawdopodobnie nie jest tak, że zachowujemy się w pewien sposób, bo jesteśmy mniej lub bardziej wartościowi, zachowanie jest wypadkową różnych czynników, wśród których to poczucie może się znaleźć, ale nie musi. Można przyjrzeć się czy przypadkiem ocena siebie przez pryzmat zachowania nie jest pretekstem potwierdzającym będącego już w nas niskiego poczucia własnej wartości. Z mojej perspektywy, jeśli zrobię coś, co później oceniam jako nieodpowiednie to próbuję to wyjaśnić, naprawić lub przeprosić. Nie dotyka to w ogóle tego kim jestem.

  • Izabela Pycio

    Bardzo poczucie własnej wartości kojarzy mi się z realizacją w szerokim kontekście. Niekoniecznie musimy zrealizować to co sobie założyliśmy, nie zawsze uda się nam silniej wzbogacić dzięki jakiemuś wydarzeniu, ale właśnie to dążenie do naturalnego ulepszenia siebie jest takie interesujące. :)

  • Z naszym poczuciem własnej wartości jest tak, że są dni, kiedy jesteśmy bardzo zadowolone z siebie, a jesienią znów odczuwamy spadek formy, ale to chyba normalne. Grunt to wierzyć w siebie.

  • Z poczuciem własnej wartości niestety się nie ordizmy, tylko je nabywamy w trakcie i tu chyba tkwi problem. Połowa sukcesu to myślenie o własnym „ja” a druga połowa to konkaty z otoczeniem. Często czujemy sie gorsi z powodu, że on ma to czego ja bym chciał. Wydaje mi się, że wiele tych problemów mogłoby zniknąć, gdyby tylko każdy z nas potrafił się cieszyć tym co ma i jaki jest ;)

  • Staram się coraz bardziej akceptować samą siebie, raz jest z tym lepiej, raz gorzej. Pewien okres w moim życiu zaburzył moje poczucie wartości i ciężko jest go odbudować do tych 100%, ale staram się. Moja rodzina dzielnie mi w tym pomaga :)

  • Dobrze napisane :)
    Najważniejsze to nie dać się oceniać miarą innych. Kiedyś zadano mi pytanie, „dlaczego nie jestem taka jak ktoś tam?”
    Nie czułam się z tym dobrze. Powiem więcej, czułam się tą gorszą…
    Aż w końcu sama (!!!) zrozumiałam, że nie jestem wcale gorsza. Ani lepsza.
    Jestem inna.
    Zarzucano mi wiele – ciężki charakter, złośliwość… Być może dlatego, że jestem bezpośrednia. Wychodzę z założenia, że jak coś jest ch…we to jest ch…we i nawet ubrane w słowne kwiatki takie pozostanie.

    Ale nic. Mój świat się zmienił, zmieniłam otoczenie na ludzi, którzy nie szukają w każdym swojego odbicia.
    I jest mi z tym bardzo dobrze :)

    A pod tym tekstem każdy z czytelników powinien napisać:
    Wierzę w siebie!

    Pozdrawiam :)