1 stycznia 2017 Kasia Potasznik 1Comment

jaki-bedzie-2017-rok


Od początku nowego roku 2013, kiedy zdecydowałam się na wewnętrzną zmianę w trakcie jego trwania, początek nowego roku jest dla mnie ważny i wiąże się z deklaracją, która może mieć znaczenie. Nie była to nigdy deklaracja w stylu: „postanawiam, że… i tutaj lista życzeń”, ale pewne założenie, które przyjmowałam na najbliższy czas. W międzyczasie zauważyłam, że bieg wydarzeń w moim życiu niekoniecznie wpisuje się w ramy ustalonych dwunastu miesięcy. Wspomniany początek roku 2013 tak na prawdę zaczął się ponad dwa miesiące wcześniej, a skończył we wrześniu. W październiku więc zaczęłam kolejny i w ten sposób weszłam jakby w rok 2014 albo 2013 i pół, który domknął kolejny okres i tak dalej, i tak dalej. Nie wiem czy przypadkiem tego roku nie rozpoczęłam wraz ze swoimi urodzinami w październiku, bo od tego miesiąca dzieje się u mnie wyraźnie inaczej.

Lubię natomiast te początki roku wykorzystywać do rozkmin. Coś jest na rzeczy w tym czasie, że refleksyjność wchodzi na inny poziom. Lubię więc poza tym, co było, rozmyślać o tym, co mogłoby być. Tak, jak wspomniałam, nie dzieje się to na zasadzie koncertu życzeń, a raczej podróży w przyszłość i wyobrażenia sobie spotkania siebie za rok.

Ciekawi mnie co to będę za Ja. Intryguje mnie, czym będzie zajęta wtedy moja uwaga (poza tym, że będę w podobnym okresie domykać i otwierać kolejne okresy). Co będę o sobie wiedziała, czego nie wiem dziś? O czym będę marzyła? Czy możliwe, żebym zmieniła się diametralnie, jeśli to tylko dwanaście miesięcy? A może mam dla siebie jakąś radę, którą warto, żebym dziś usłyszała? Ostatnio, z uporem maniaka, słyszę od siebie, że mam sobie ufać – zaryzykuję uznaniem, że również za rok przekazałabym sobie to od dziś na cały rok.

Cieszę się, że nie będę siebie za rok rozliczać z noworocznych zobowiązań. Nie oczekuję schudnąć, znaleźć męża, zarobić pierwszego miliona ani zrobić oszałamiającej kariery. Zrobię to, czego będę potrzebować i nie zrobię niczego, co potrzebne mi nie będzie.

Zamierzam zrobić przestrzeń, w której każde życiowe dobro w dowolnym kształcie znajdzie dla siebie miejsce. Wtedy niech się dzieje co chce, bo cokolwiek trafi na przygotowany grunt, okaże się moim szczęściem.

Zamierzam podążać za tym, czego pragnę, a o czym dziś być może wiem tylko trochę.


Zamierzam wzmacniać swoją otwartość i gotowość na tak zwane dary niebios.


Zamierzam stać za sobą murem wobec każdego niepowodzenia.


Zamierzam wzmacniać siebie w każdej słabości. Cokolwiek pojawi się w tym roku, bez względu na to, czy moje życie zmieni się diametralnie czy zupełnie nie, będzie przyjęte. Nawet, jeśli nie poczuję się gotowa, uznam, że, jeśli się dzieje, to jest to odpowiedni moment.

Z tego wszystkiego, jestem pewna, będę za rok dumna.

Czym względem roku 2017 mam jakieś oczekiwania?

Czy ma być łaskawy lub dobry?

Nie musi, bo wiem, że będzie takim, jeśli spojrzę pod odpowiednim kątem.
Czy oczekuję, że w tym roku w końcu da mi to, o czym tak długo marzę? Nie, bo wiem, że nie wydarzy się w nim nic bez mojej zgody i nie spadnie z nieba nic, o co się nie postaram. Będzie tyle, ile zechcę sobie wziąć i dać. I nic nie będzie szkodzić, jeśli tym razem wezmę tylko trochę. Podobnie, jeśli wezmę tyle, że ledwie zdołam unieść. Zwyczajnie sobie ze wszystkim poradzę. A jeśli nie, to też w porządku.

Gdybym jednak coś chciała temu 2017 rokowi powiedzieć, to szłoby to tak:

„Kochany, cieszę się, że jesteś. Jestem wdzięczna, że przyjdzie mi z Tobą przemierzać 27 etap mojego życia. Realizuj siebie najpiękniej, jak tylko potrafisz. Rób, co powinieneś i… choć pewnie będę to sobie wyrzucać, działaj po swojemu. Będę Ci nie raz mówiła, że moim zdaniem mogłoby być wiele inaczej, ale z biegiem czasu do tego, co będzie dojrzeję i Ci podziękuję. Z każdym rokiem od pewnego czasu jesteśmy niezłymi kompanami podróży, dość dobrze się dogadujemy i z każdym kolejnym coraz więcej fajnych rzeczy potrafimy zrobić. Jestem podekscytowana tym, na co wpadniemy tym razem. Będzie pięknie, obiecuję to sobie i Tobie. Dziej się, mój drogi, trzymam za nas kciuki”.

 


A co Ty chcesz przekazać 2017 rokowi? Napisz w komentarzu :)


Jeśli ten tekst jest dla Ciebie wartościowy, udostępnij go proszę dalej.