19 grudnia 2016 Kasia Potasznik 2Comment

kiedy-dobrze-jest-przestac-pieprzyc

Zanim wyjaśnię o jakie pieprzenie chodzi zacznijmy od kilku pytań i jednego, istotnego punktu wyjścia.

Czy racjonalizacja nam pomaga? A i owszem.
Czy wzmacniające przekonania wzmacniają? Wzmacniają.
Czy pozytywny punkt widzenia pozwala dostrzec sens tam, gdzie go nie ma? Pozwala.

Warto, ponad wszystko, budować w sobie wiarę, nadzieję i miłość. Warto ponad wszystko dbać o pozytywne wzmocnienia sytuacji, które nas osłabiają. Warto być wyrozumiałym, warto być otwartym i warto korzystać i sprawdzać to, o czym piszę na blogu. Jest jednak taki moment, w którym warto przestać pieprzyć o głębokich filozofiach, choćby nie wiem jak bardzo były pomocne.

Żebyśmy mieli jasność. Jestem przekonana, że nasze nastawienie i myślenie wpływa na naszą rzeczywistość, a nawet ją tworzy. Jestem zwolenniczką przyjmowania takich sposobów myślenia, które sprawiają, że życie to cudowna przygoda. Dziś jednak będzie o tym, że czasem trzeba odstawić sprzyjające myślenie na bok.
Dlaczego? Co w zamian? Zobaczmy :)

Na drodze rozbieżności

Wyobraź sobie, że jesteś kimś takim, kto wyznaje pozytywne nastawienie do życia, żyje nim i chce w ten sposób postrzegać rzeczywistość. I wyobraź sobie sytuację, w której coś nie idzie po Twojej myśli. Wówczas być może pojawi się rozdźwięk między tym, co czujesz wobec tej sytuacji (smutek, żal, rozczarowanie, przygnębienie, złość, bezsilność, bezradność), a tym co myślisz, że powinieneś jako osoba, upraszczając, „pozytywna” zrobić ze swoim podejściem do tej sytuacji (przyjąć, że tak ma być; starać się zrozumieć; uznać, że to dla twojego dobra etc. – więcej przykładów znajdziesz tutaj).

I w momencie, kiedy tuż po zdarzeniu na emocje napłynie chęć albo nawet konieczność pozytywnego podejścia do niej, emocje mogą dostać sygnał, że są niechciane. Sam sobie wtedy powiesz, że nie interesuje cię przestrzeń, aby to, co się stało odpowiednio (czyli tak, jak czasem psychika potrzebuje) przeżyć. Wtedy właśnie, kiedy pojawia się nasza naturalna reakcja jest czas, aby się jej przyjrzeć, poznać siebie i z szacunkiem podejść do swoich odczuć. Wtedy, zwyczajnie trzeba przestać mówić sobie mądre rzeczy, na bok odłożyć dobre rady i posłuchać, co wrażliwa część nas ma do powiedzenia.

Jeśli więc pozytywne nastawienie stoi w opozycji do bycia bezsilnym i jeśli stoi na drodze wrażliwości to warto przestać pieprzyć o głębokich ideach i uważnie siebie posłuchać.

Pozytywność w służbie oszukiwania siebie

W rozwoju wewnętrznym może być tak i zwykle od tego się zaczyna, że przyjmujemy treści o pozytywnym stylu życia, dużo czytamy, dowiadujemy się i rzeczywiście chcemy takimi się stać. Szkopuł tkwi tylko w tym, że proces przeobrażania się w kogoś, kim jeszcze nie jesteśmy jest długotrwały i zanim przesiąkniemy wzmacniającym stosunkiem do wydarzających się sytuacji, pojawi się kilka takich, do których trzeba będzie się jakoś odnieść. I wtedy pojawi się dylemat – czuję jedno, a w książkach piszą inaczej. Być może chętnie zadeklarujemy ciepłe przyjęcie w imię własnego rozwoju, ale przeżywać możemy zupełnie coś innego.

Drugi szkopuł polega na tym, że treści przyswajamy wybiórczo w zależności od tego, do czego chcemy je wykorzystać. I jeśli chcemy je wykorzystać do ochrony siebie przed nieprzyjemnymi odczuciami to zamiast się do siebie zbliżyć, oddalimy się, bo znowu – wzmacniających treści użyjemy jako tarczy ochronnej przed tym, z czym dobrze jest się przyjaźnić.

Zdecydowanie nie może być tak, że wspaniałość życia sprowadzamy do wielkich sukcesów, filtrowanego wyglądu i ciągłego optymizmu. Wspaniałość życia objawia się szczęściem w każdym jego wymiarze bez względu na rodzaj odczuć z nim związanych. Szczęśliwe życie jest życiem prawdziwym, chcianym i kochanym.

Tytułem wyjaśnienia

Pewna część mnie mocno buntuje się przeciwko użyciu sformułowania tytułowego pieprzenia względem ważnych przecież rzeczy, ale pozwoliłam sobie go użyć, bo sama od siebie o nim usłyszałam w sytuacji, w której potrzebowałam przyjęcia swoich odczuć, a nie zrozumienia, wyjaśnienia i nadania ich źródłu natychmiastowego znaczenia. Wtedy przez moment chciałam nie wiedzieć i przez moment nie chciałam wciskać sobie na siłę sensu, którego nie widziałam. Dlatego zostało, rozwojowe pieprzenie, którego, kto mnie zna, ten wie, będę bronić zawsze. Ten tekst jest jednak po to, żeby nie przesadzać i nie wciskać niczego na siłę ani sobie ani innym.


Co o tym sądzisz? Podziel się śmiało w komentarzu :)


Udostępnij ten tekst i pomóż mi dotrzeć do nowych Odbiorców. Dziękuję :)


Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony: www.pixabay.com.

  • myślę, że należy dać sobie prawo do przezywania tego, co czujemy a nie tego, co chcemy czuć…od tego zaczyna się proces zmiany

  • Świetny wpis!