14 marca 2016 Kasia Potasznik 12Comment

kochaj co masz

Tym razem tekst o myśleniu i akceptacji rzeczywistości. Trafiłam na książkę „Kochaj, co masz” Katie Byron jakiś czas temu i od pierwszych stron byłam cała jej. Wbrew protestom umysłu chłonęłam całą jej treść z wypiekami na twarzy, choć chyba powinnam napisać, że z wypiekami na sercu. To nie będzie jednak recenzja książki, a przekazanie idei, do której, mam nadzieję Cię zachęcić, a także podzielić się tym, co dzięki niej odkryłam.

Punkt wyjścia, czyli co z tymi myślami?

Nie raz ani dwa czytałam o tym, że głównym źródłem problemów człowieka jest „myśl”. Nigdy jednak nie przeczytałam o tym w taki sposób, żeby rzeczywiście to poczuć, choć przyczyna tego stanu rzeczy może leżeć również w mojej gotowości do przyjęcia takiej perspektywy. W każdym razie, tejże książce zawdzięczam kolejne „tąpnięcie” w moim umyśle i kolejny krok w rozwoju. Katie Byron pisze o tym, że myśli należy kochać, ale jednocześnie weryfikować czy są prawdziwe. Nie warto ich odrzucać, bać się ich, nie warto z nimi walczyć. Stanowią przecież część nas – z mojej perspektywy, przechodzą przez nas jak powietrze. Wyobraź sobie jak zacząłbyś reagować buntując się przeciwko swojemu oddechowi, hm? Zacząłbyś się dusić. Z myślami w głowie trochę też tak jest. Kiedy wierzymy, że są prawdziwe to boimy się ich, a wtedy je blokujemy. Wtedy one mają kontrolę nad nami. Zauważ, że myśl, która nie wywołuje Twojego napięcia jest Ci obojętna i przepływa przez Ciebie. Natomiast myśli, które Cię stresują kłębią się, bywają uciążliwe, a Ja, szczerze mówiąc, odczuwam nawet teraz ich ciężar. Skąd bierze się ten ciężar? Ano z tego, że wierzymy w coś, co być może nie jest prawdą. Prawda zawsze daje spokój i wolność. Jeśli więc nie czujesz się wolny i spokojny tzn., że wierzysz w coś, co Ci ten spokój odbiera.

I na tym, w gruncie rzeczy, polega prostota tej idei:
jeśli coś we mnie wywołuje napięcie, wolę się przekonać czy to jest moją prawdą, aby uzyskać spokój. 
Katie Byron wielokrotnie wspomina o tym, że nie chodzi jej o oświecenie czy o osiągnięcie „nadludzkiego” stanu, ale po prostu o spokój, którego potrzebuje tu i teraz, a ten wiedzie przez prawdę. Jej doświadczenie doprowadziło ją do punktu, w którym zrozumiała, że źródłem krańcowej sytuacji jej życia i wielkiego cierpienia nie było nic więcej  poza myśleniem niezgodnym z prawdą. Kiedy zweryfikowała myśli, zaczęła patrzeć na świat w zupełnie inny sposób. Od tej pory jest wolna i szczęśliwa.

Prawda czy nie?

Za moment opiszę Ci sposób pracy proponowany przez Autorkę, zanim jednak do niej przejdę, krótko o istocie prawdy. Nie ma pół środka między wierzeniem w kłamstwo a posługiwaniem się prawdą. Jeśli nie wiem co jest prawdą, wierzę w kłamstwo, a ono zawsze zawodzi. O steku bzdur mieszkających w naszej głowie nie sposób napisać w  dwóch słowach. Faktem jest jednak to, że zamiast prawdziwie żyć funkcjonujemy wedle przyjętych historii, co więcej niespecjalnie mamy chęć je podważać. Jeśli jednak tego nie robimy, czujemy się spięci i nie mamy dostępu do pełnego doświadczenia. Katie wielokrotnie pisze, że człowiek, który żyje wedle historii serwowanych przez nasz umysł zachowuje się jak obłąkany.  Nie poczułam się tym urażona, wręcz przeciwnie, uznałam, że jest to bardzo adekwatne określenie dla stanu mojego umysłu.

Weryfikacja myśli czterema pytaniami

Katie Byron określa sposób weryfikacji myśli jako „praca”. Pracę należy wykonać nad każdą jedną myślą, która nas niepokoi poprzez zadanie sobie czterech pytań:

1. Czy to jest prawda? Tak czy nie?
2. Czy możesz mieć absolutną pewność, że to jest prawda?
3. Jak reagujesz, co dzieje się, kiedy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?
4. Kim byłbyś bez tej myśli?

a następnie poprzez odwrócenie tej myśli.

Pokażę Ci to na przykładzie:  jeśli moja myśl brzmi:
– „Ona jest drzewem”, odwróceniem może być: „Ona nie jest drzewem”, „Ja jestem drzewem”,
– „Ona nie powinna tak robić”, odwrócenie: „Ona powinna tak robić” (Katie pewnie powiedziałaby, że jeśli tak robi to znaczy, że powinna – takie to proste), „Chcę, żeby ona tak robiła”, „Ja nie powinnam tak robić”.

TUTAJ ZNAJDZIESZ PRZEWODNIK DLA PRACY

Jeśli myśl okazuje się nieprawdziwa, reakcja na nią niepożądana, a Ty bez niej stałbyś się tym, kim chcesz to cóż, mi wnioski nasuwają się same :)

Praca ta może być szerzej wykonana np. poprzez zebranie swoich myśli za pomocą tzw. osądzania bliźniego. To jest świetne ćwiczenie choćby dlatego, że bez żadnych skrupułów możemy osądzać wybraną osobę, a przy okazji dzięki temu wypuścić z siebie myśli wymagające weryfikacji.

Rzeczywistość versus oczekiwania wobec niej

Czytając książkę odkryłam, że mój umysł lubi zajmować się tym, co nie jest zależne ode mnie. Tworzy więc konstrukcję stworzoną z oczekiwania względem tego, jak powinno być, a potem rozczarowania jeśli nie jest tak, jak tego chce. Poznałam w sobie obszar, w którym umysł chętnie przejąłby nadzór  nad światem i ruchem wielu ludzi biorąc pod uwagę oczywiście to, czego sam chce. Zrozumiałam, że to powoduje bardzo wysoki poziom ubezwłasnowolnienia – oddaję w ręce wytworzonej rzeczywistości moje szczęście. To trochę przypomina chorągiewkę na wietrze: w zależności od tego jak zawieje tak będę się czuła. Nie podoba mi się taki układ, a Tobie?

Zrozumiałam, że wszystko to, co się dzieje, już się zadziało, więc jedynym logicznym stosunkiem jest akceptacja. W każdym innym razie przegrywam z myślą: „nie powinno tak być” (bo ja oczywiście wiem). Prawda tkwi w rzeczywistości, a nie w tym, co o tym pomyślę.

Jeśli coś jest to znaczy, że tak być powinno – takie myślenie uwalnia. Wielokrotnie w książce Katie formułuje pytanie: „Skąd wiem, że chcę tego, co jest? Bo to jest”. Kropka. Ta konstrukcja jest tak prosta, a zarazem tak wymowna. „Chcę tego, co jest, dopóki to jest”. To jest bardzo ciekawe odwrócenie myślenia z kierunku równoległego scenariusza. Zamiast osądzać to, co jest, zamiast formułować oczekiwania wobec tego, co ma być, po prostu jesteśmy w tym, co jest. A warto to zrobić  dlatego, że w innym przypadku skazujemy się zawsze na porażkę czując się nieodpowiednio, niesprawiedliwie i nieadekwatnie.

Jest tak, jak być powinno, bo tego właśnie chcę.

Wiem, że możesz pomyśleć (a propos), że to nie jest możliwe. Sama ze swoim umysłem odbyłam już taką debatę, ale… jak zwykle Twoja wola jest kluczowa. Możesz dyskutować albo sprawdzić. Ja sprawdziłam i biorę to. Bardzo zabawne jest przyglądanie się temu, że moje myśli są nieprawdziwe. Jeśli chcesz, zweryfikuj swoją myśl na temat rzeczywistość i zobacz dokąd Cię prowadzi. Jeśli jest Ci tam dobrze, zostań, jeśli nie jest, pomyśl czy chcesz  dalej wierzyć tej myśli.

Zdaniem Katie Byron człowiek w naturalnych warunkach nie potrzebuje się nad niczym zastanawiać, bo jeśli jest w rzeczywistości i funkcjonuje  w odniesnieniu do niej to dokładnie wie co ma  robić w danej chwili – wie, że ma sprzątać, wie, że ma coś stworzyć, wie, że ma odpocząć: po prostu wie i działa. Jego reakcje są naturalne, a działanie skoncentrowane na chwili obecnej podobno jest całkiem efektywne i spokojne. Przede wszystkim jednak, życie pozbawione nieprawdziwych historii staje się piękne.

Zajrzyj do specjalnego wydania „słów, które inspirują” złożonego z cytatów Katie Byron – dzięki nim bezpośrednio poznasz urok i charakter autorki :)

POLECAM:
Więcej informacji o opisanej metodzie znajdziesz na oryginalnej stronie (wersja anglojęzyczna): KLIK
Lub na polskiej, również oficjalnej stronie The Work of Katie Byron: PRZEJDŹ TUTAJ
Polecam Ci również stronę na Facebooku Katie Byron, na której codziennie, wspaniale inspiruje: ZNAJDZIESZ TUTAJ
A jeśli jesteśmy przy Facebooku zapraszam Cię również na PROFIL KIERUNKU SPEŁNIENIA

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ O MYŚLENIU POLECAM LEKTURĘ TEKSTÓW:
 RZECZ O MYŚLENIU
 PRZEROST MYŚLI NAD TREŚCIĄ


Napisz w komentarzu czy spotkałeś się z tą metodą pracy i jakie były jej efekty. Jeśli nie, daj znać co myślisz, a kiedy sprawdzisz podziel się swoimi wrażeniami.


Będę Ci wdzięczna, jeśli podzielisz się tym tekstem z innymi – spokoju wśród nas nigdy dość :)


podpis

  • Uwielbiam takie „odwracane” metody :) Łamią schematyczne myślenie, ni epozwalają uciekać w logikę. I mózg się przy nich „poci” ;)

    • Też je lubię – niesamowitym jest przyglądać się wijącemu się wobec nich umysłowi, który już nie wie co zrobić :)

  • Bardzo ciekawa metoda, przyznam, że wcześniej o niej nie słyszałam. Zaintrygowałaś mnie osobą Katie Byron, więc z pewnością zgłębię temat i wykorzystam te wskazówki :)

  • Fajna technika, muszę ją przetestować :)

  • Takie metody, niejako na odwyrtkę, w pewien sposób stawiają nas przed nowym, a jednak znanym, ciekawa perspektywa, a my próbujemy się w niej odnaleźć. :)

  • Podoba mi się ta metoda! ;) Bardzo merytorycznie wyczerpujący wpis. ;)

  • Nie słyszałam o takiej metodzie. Zdecydowanie muszę przetestować :)

    • Daj znać, jeśli przetestujesz – ciekawa jestem Twoich efektów :)

  • Interesująca metoda.

  • Martyna Pastuszka

    Po raz ktorys podchodze do tej metody.. Zawsze wydawala mi sie troche dziwna.. ;) na pewno zabiore dla siebie zdanie: to co sie dzieje, juz sie stalo, wiec nie ma po co sie przed tym buntowac..
    Ogolnie metoda do mnie w stu procentach nie przemawia, a moze nie umiem jej zastosowac ;). To takie zwrocenie uwagi glownie na jezykowy aspekt naszych mysli i glebiej tu nic nie widze. Moze ktos mnie oswieci? :) Pozdrawiam ;)