16 lutego 2015 Kasia Potasznik 2Comment

hole-840089_1280

Niekiedy jest tak, że spotykamy się z sytuacją kryzysową, która chwilowo trochę nas osłabia. Kryzysy bywają duże, małe, płytkie, głębokie, może nawet przybierają kolory. Wówczas w sposób szczególny potrzebujemy wsparcia i dziś o tym, jak je sobie zapewnić.

W czym rzecz? Skup się na meritum

Na początku trzeba rozpoznać nowy teren i dobrze rozpoznać jaka jest sytuacja, co się z Tobą dzieje. Ustal konkretną przyczynę obecnego stanu i obserwuj co dokładnie się z Tobą dzieje:
– Jakiego rodzaju myśli kłębią się w Twojej głowie i jaki stan wywołują?
– Czy są one adekwatne do sytuacji?

Spróbuj ustalić czy każda z nich związana jest z przyczyną Twojego stanu (jeśli nie, to odrzuć wszystkie inne, zajmij się tylko kluczową kwestią – prawdopodobnie jest ona wystarczającym problemem i nie trzeba jej doładowywać wątkami pobocznymi, a te mogą się w takich sytuacjach pojawiać).
Przykładowo, jeśli nie zdałeś egzaminu i wydaje Ci się, że świat się zawalił to raczej wyczujesz, że to lekka przesada. I raczej też nie jest tak, że nigdy do niczego się na nadajesz i jesteś beznadziejny. Nie zdałeś egzaminu, więc jest Ci przykro, albo czujesz się źle, bo zdał ktoś inny, czujesz, że to niesprawiedliwe i takie tam. Rozkładaj to wszystko od podstaw, pracuj na konkretach.

Zasadniczo najlepiej skupić się na rozwiązaniu, natomiast jeśli w danym momencie nie możesz, bo po drugiej stronie jest swoisty „koniec świata” to odczekaj i zajmij się sobą w najlepszy możliwy sposób. Zadbaj o odcięcie od spraw, które nie są powiązane z tym co wpływa na Twój stan. Napotkałam niegdyś takie zdanie, że jeśli zauważysz, że jesteś w dołku to pierwszą rzecz, jaką zrób to przestań go kopać. I tego się trzymaj.

Czego potrzebujesz?

To jest takie proste pytanie i zazwyczaj odpowiedzi wypływają natychmiast. Mimo tego, że jest gorzej to Twój zespół w środku wie czego Ci trzeba. Niekiedy może od razu wiesz, że na kryzys najlepszy jest „…” i tu pewno całe spektrum możliwości można zapakować i odpowiednio reagować na swoje potrzeby.

Zachowaj równowagę

Bywa tak, że sytuacje, w których czujemy się skrzywdzeni łączą się z wykorzystaniem okazji i zwróceniem na siebie uwagi (a ta jest dla nas bardzo cenna). Jako dzieci najskuteczniej uwagę przykuwaliśmy płaczem w sytuacjach zagrożenia. Zostało to wielu do dziś. Sztuką jest więc rozumieć kryzysowy stan, akceptować i dać sobie do niego pełne prawo, jednocześnie trzymając rękę na pulsie nie pogłębiając tego stanu poprzez rozczulanie się nad sobą i pozwalając na  „niech cały świat zobaczy jak teraz jest mi źle”. To jest słabe i w niczym nie pomaga. Generalnie takie stany nie służą temu, żeby w nich trwać bez końca, tylko, żeby przez nie przejść. A przede wszystkim o to, żeby z nich wyjść.

Zaprowadź się do kogo trzeba

Jeśli chcesz, żeby ktoś wiedział, że jest Ci źle to zadzwoń, napisz, spotkaj się i nazwij co czujesz najlepiej jak potrafisz. Obecność bliskich osób i ich odmienna perspektywa dużo daje i skutecznie pomaga zmienić tory myślenia. Warunek jest jedynie taki, że sam chcesz sobie pomóc. Słuchaj uważnie i otwórz się na to, co ten ktoś mówi.  Słowa, które padają są dla Twojego dobra.

Odporność

Istnieje mądrość mówiąca, że lepiej zapobiegać niż leczyć i sprawdza się w przypadku psychiki. Nie ma się nad czym rozwodzić w zasadzie, chcę to tylko uwypuklić. Wszystko wartościowe, czym karmisz się na co dzień, wzrasta i owocuje kiedy tego potrzebujesz, a wtedy siła wewnętrznego wsparcia jest nieoceniona.

Kryzys jest ważny

Kryzysowe doświadczenia nigdy nie są przypadkowe i zawsze dzieją się w najbardziej właściwym momencie. W takiej chwili, rzecz jasna, jaśnie nam panujący racjonalny umysł, w ogóle nie chce o tym słyszeć, ale Ty jesteś od tego, żeby mu to przypomnieć. Przekonanie o tym może pomóc bardziej niż cokolwiek innego. Mówi się, że co cię nie zabije to cię wzmocni. Myślę, że to półprawda, bo tak jest tylko pod warunkiem, że świadomie i mądrze przez taką sytuację przejdziesz. Wyrzucanie piskląt z gniazda nie służy temu, żeby zginęły tylko, żeby nauczyły się latać, więc jeśli z takiego doświadczenia wyciągniesz odpowiednie dla siebie rzeczy to z kryzysu zrobi się ważna, życiowa lekcja.
A jeśli za nic nie potrafisz tego pojąć to uruchom pokorę. Albo nic z tym nie rób, w końcu to Twoje życie i Ty decydujesz.

Każdy koniec jest początkiem, każda strata robi miejsce czemuś nowemu.
Sobie i Tobie życzę rosnących skrzydeł w obliczu każdej zmiany.


Jakie są Twoje sposoby na radzenie sobie w kryzysowych sytuacjach, czego wtedy najbardziej potrzebujesz? Podziel się w komentarzu.

  • Witaj!!!
    Świetny tekst i cytat „…że jeśli zauważysz, że jesteś w dołku to pierwszą rzecz, jaką zrób to przestań go kopać.” Uważam osobiście, że wszystkie tzw. kryzysy, podbramkowe sytuacje i ciężkie przeżycia uczą nas czegoś i są dla nas wzmocnieniem. Dla mnie osobiście są BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM.
    Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i mam nadzieję, że do usłyszenia!!! ;-)
    Wojtek

    • Kasia Potasznik

      Cześć Wojtku, cieszę się, że spodobał Ci się tekst, dziękuję za Twój komentarz.
      Pozdrawiam ciepło :)