8 stycznia 2015 Kasia Potasznik 1Comment

Napisałam ten tekst dla Ciebie, ale to Twoje życie, sam zdecyduj czy z tego skorzystasz  i jaki zrobisz z niego użytek.

Zmiana nie jest tym, co ludzie lubią najbardziej. Jeśli nie wiesz, o czym piszę, zastanów się proszę ile czynności każdego dnia wykonujesz w ten sam sposób. Jest ich pewnie cała masa.

Po co właściwie zmieniać?

8096064639_78d4538f02_cGdyby nie to, że wykonujemy wiele czynności w sposób automatyczny, potrzebowalibyśmy znacznie więcej czasu na przemyślenie sposobu wykonania każdej z nich. Także, z perspektywy użyteczności, dobrze mieć taki przystosowawczy umysł, ale jest też druga strona medalu (a jakże!). Otóż, umysł wykonując czynności mechanicznie staje się wielkim leniuszkiem. Co więcej, jest bardzo z siebie dumnym leniuszkiem, zadowolonym z tego, że wszystko jest zakodowane, działa dość dobrze, więc zmienianie czegokolwiek wydaje się nieuzasadnione. Z tej perspektywy zmiana nie ma sensu, wymaga wysiłku, a wysiłek to słowo, od którego dostaje gęsiej skórki.

Boimy się nieznanego, więc trwamy w tym, co sprawdzone i, o ile okoliczności nie zmuszą do zmiany, będzie jak jest. Prawdopodobnie głos w tej sprawie zabierze również wewnętrzny krytyk, który powie, że jeśli chcemy coś zmienić to znaczy, że robimy to wbrew sobie, jesteśmy niespójni skoro zaprzeczamy temu, co tyle czasu trwało, co może powiedział ktoś ważny, a na pewno dotąd nie przeszkadzało itd., itd. O krytyku jeszcze wspomnę za chwilę, a teraz o tym dlaczego warto zmieniać.

By żyło się lepiej

Zmiany są fajne, bo nas uelastyczniają. Stajemy się bardziej otwarci, krytyczni, myślący trochę szerzej aniżeli tylko w obrębie ustawionych granic przez umysł. Zmiana niesie ze sobą lepszą jakość i tak, jest potrzebna. Nagle okazuje się, że rzeczy trudnych nie ma, nagle możesz i chcesz więcej.

Wtedy stajemy się coraz bardziej zaskoczeni tym, jakie to proste. Stajemy niczym z rozdziawioną buzią i myślimy: „ale, jak to?, tak się da?”, „nigdy bym nie przypuszczał, że…”, „ojej całkiem to niezłe!”.

I właśnie o to chodzi!

Żeby zacząć prawdziwie czuć, jak wiele daje zmiana. Dlatego warto się do niej przekonać i wprowadzić po to, żeby umysł ruszył tyłek z fotela, w którym siedzi, odkurzył przewody mózgowe, o których już nie pamięta i stworzył nowe, jeśli dotąd nie spotkał się z czymś, co chcesz zrobić. To jest bardzo zdolna bestia i szalenie dużo może, tylko trzeba dać mu do tego pretekst i zmotywować.

Jak nie dać się zmyłkom – uprzedzam co będzie

5411820296_903c4e793a_bUmysł jest jak automat i możemy być pewni, że propozycje zmiany spotkają się z odmową. My będziemy ciągnąć w swoją stronę, ten w swoją, aż w końcu damy sobie spokój. Sprzymierzeńcem umysłu w tym, aby zmian nie dokonywać jest wewnętrzny krytyk, który ma szeroki asortyment „zniechęcaczy” i „pogarszaczy” nastroju, którymi będzie strzelał. Łatwo je rozpoznać, są to wewnętrzne sygnały w stylu: „nie chce mi się”, „po co Ci to?”, „widzisz, że to zły pomysł”, „daj sobie spokój”.


Co konkretnie zrobić?

Na miejscu umysłu też nie ruszyłabym się z miejsca będąc tyle lat przyzwyczajoną do standardowego trybu życia i braku wymagań. Odpowiadał nam do tej pory obecny stan rzeczy, teraz to się zmieniło, ale musimy mieć świadomość swojego umysłowego zaplecza. Weźmy pod uwagę, że lęk przed zmianą nie wziął się znikąd, na pewno ma swoje uzasadnienie. Warto być wobec niego wyrozumiałym jak wobec wystraszonego dziecka: pogadaj z nim i wytłumacz, że zmiana nie wiąże się z tym, czego się obawia.

Wykaż w takim wewnętrznym dialogu szereg korzyści, które dzięki wprowadzeniu zmiany pozwolą Ci realizować wybrany obszar Twojego życia w lepszy sposób. Przekonaj siebie, jak bardzo Ci na tym zależy.

MISJA

• Zrób rekonesans swojego wewnętrznego zaplecza i ustal, jaki jest stosunek wobec zmiany.
• Sprecyzuj, jakie są obawy, na co Twoje Wnętrze jest skłonne się zgodzić i stopniowo wprowadzaj maleńkie zmiany.
• W przypadku „zniechęcaczy” odwołuj się do Waszej umowy – „Ustaliliśmy, że  to robimy, więc nie kombinuj i pozwól mi działać”.

Trzymam kciuki!


W komentarzach zapraszam do dyskusji :)


Dołącz do społeczności kierunku spełnienia na Facebooku :)

 

Photo credit: https://www.flickr.com/photos/rk_photos/5411820296/ by raghavvidya
              https://www.flickr.com/photos/ashtonpal/8096064639/ by AshtonPal
              http://foter.com">Foter
              http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/ CC BY-NC-ND
  • Mięśnie bolą też po treningu, który ma zmienić nasze ciało, to dlaczego by ta zmiana duchowa, emocjonalna nie miała boleć. Jak się o tym pamięta, jakoś łatwiej się ten ból zmienia :)
    Świetny blog! :)