30 grudnia 2014 Kasia Potasznik 2Comment

chinese-17422_1280

Postanowienia noworoczne. Niech podniesie rękę ten kto nigdy się z nimi nie zetknął. Zewsząd napadają na nas informacje o tym, jak w tym roku wytrwać w postanowieniach, jak wyznaczyć cel skutecznie, jak się go trzymać i tak dalej, i tak dalej. A ja się zastanawiam po co się te postanowienia snuje? Czy to ma dać poczucie kontroli, wpływu na własne życie, uczucie sprawczości względem samego siebie? Mi to przypomina autotresurę, wciskanie się w jakieś schematy z nadzieją, że staną się nawykiem, którym nigdy nie będą wysiadając na pierwszym zakręcie. Odbijamy się co rusz od ściany mając nadzieję, że może a nuż tym razem, a jeśli nie to może innym. Wszak ile takich razów przed nami, prawda? Życie jest wystarczająco długie. I jest, ale można je spożytkować trochę lepiej niż ciągle tylko postanawiając i planując.

Mam proste, sprawdzone, szybkie i skuteczne rozwiązanie: nie postanawiaj, wyluzuj, olej to. Zapewniam Cię, że jak niczego nie postanowisz to i tak będzie się u Ciebie coś  działo przez ten rok i na 100% będzie kilka takich rzeczy, z których będziesz szalenie dumny. Spójrz w tył i pomyśl przez chwilę o kończącym się roku lub jeszcze kilku poprzednich: stało się coś czego nie planowałeś i Cię zaskoczyło? Pojawiła się jakaś szansa, z której skorzystałeś i było super? No właśnie, a okazji i szans nie można sobie postanowić. One przychodzą kiedy jesteś na nie gotowy. Myślę, że najlepszym postanowieniem (jednocześnie nie będącym postanowieniem) jest podejście do nadchodzącego roku w sposób „otwarty”. Orientuj się na co masz ochotę, odrzuć to co Ci nie odpowiada, otwórz się na siebie i okoliczności. Bądź uważny – być może niektóre okazje już kilka razy się o siebie upominały, a Ty dotąd ich nie dostrzegłeś?

Żaglówka nie płynie, jeśli jej żagle nie są ustawione względem wiatru. Także obserwuj swoje wiatry i rozstawiaj odpowiednio żagle, a potem płyń i korzystaj ze swojego nurtu. To jest tylko i aż tyle co moim zdaniem warto zrobić. Korzystać z tego co przynosi życie i nie spinać się, że czegoś za mało, że coś inaczej, nie tak. Wszystko jest tak, zaufaj mądrości tego świata i po prostu się jej poddaj. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to, żeby przejść biernie przez życie i stać jak ten kołek, jeśli będziesz stać to takie nurty przejdą obok albo będą się od Ciebie odbijać i żaden z nich Twój pożytek.  Korzystaj z życia, bo na pewno przyniesie wystarczająco dużo.

Przeczytałam w książce takie zdanie: „Niczego nie oczekuj, wszystkiego się spodziewaj”, podoba mi się. Wejdź sobie w nowy rok z przytupem i tup przez kolejnych dwanaście miesięcy!

MISJA

Usiądź. Siedzisz? Super, to przeczytaj i za chwilę odłóż komputer.
Pomyśl sobie  na co chciałbyś się otworzyć w najbliższym czasie, na czym szczególnie Ci zależy i czemu chciałbyś poświęcić swoją uwagę.
Potem (za kilka dni i tygodni) staraj się przypominać sobie o tym, że ten obszar jest dla Ciebie ważny. Różne przypominajki w stylu karteczki w portfelu mile widziane, na pewno pomogą :)


Jakie jest Twoje podejście do postanowień noworocznych? :)


  • Bądź otwarty/a i bądź uważny/a to dla mnie wystarczające postanowienia :)

  • A moim zdaniem fajnie jest planować i krok po kroku różne mniejsze lub większe cele realizować. Niesamowite jak wiele marzeń można w 12 miesięcy wprowadzić w życie. Niestety wszystko ma swoją cenę- jednak jeśli ktoś jak ja lubi adrenalinę i szybkie tempo życia to gorąco polecam:)