22 grudnia 2014 Kasia Potasznik 0Comment

blossom-215565_1280

Napisałam ten tekst dla Ciebie, ale to Twoje życie, sam zdecyduj co z niego weźmiesz  i jaki zrobisz  użytek.

Śpisz? Śpisz. Być może będziesz spać jeszcze bardzo długo,  a może nie obudzisz się nigdy. Wiem, że może nie obudzisz się nigdy. Sama drżę na myśl o tym, że więcej się nie obudzę i w obecnym stanie będę smacznie spała do końca życia. Dlatego staram się pamiętać, że przysypiam.  Śpimy dla własnego bezpieczeństwa, chronieni przed tym, co nam zagraża i czego nie chcemy wiedzieć. Często budzimy się dopiero, gdy coś nas z tego snu, mniej lub bardziej, brutalnie wyciągnie. Niekiedy przebudzamy się świadomie i to są te chwile kiedy dochodzimy do pewnych ważnych decyzji, następuje tzw. „oświecenie” i coś istotnego stwierdzamy.

Po co nam sen?

Opiszę to na konkretnym przykładzie. Wyobraź sobie, że jako mały brzdąc nabierasz ograniczające przekonanie mówiące o tym, że jesteś beznadziejny (nie w czymś jednym tylko tak w całości jako człowiek), bo stało się coś tam i jedyne co przyszło Ci wtedy do głowy na potwierdzenie sytuacji było właśnie to (dziecko nie ma szerokiego wachlarza „rozkmin”: skoro A to B i już). Logicznym wydaje się, że nie można świadomie z takim przekonaniem żyć, więc zostaje ono uśpione. Zostaje schowane na tyle głęboko, żebyś nie musiał się nim przejmować i tak skutecznie, że w sumie nawet o nim nie wiesz. I tak sobie żyjesz i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że jednak coś nie gra: bo są lepsi, bo coś Ci nie wychodzi, bo się nie nadajesz, bo nie podejmujesz się wyzwań (skoro jesteś beznadziejny to funkcjonujesz tylko w pewnych dostępnych Ci ramach – ludzie beznadziejni nie robią rzeczy wielkich, więc nawet o nich nie myślisz).

Jakby tego było mało, człowiek nie idzie przez życie z jednym przekonaniem, niesie ich ze sobą całą masę (na każdą porę dnia i roku, w każdym rozmiarze, do tańca i do różańca), a świadomy umysł w trosce o Ciebie robi co tylko może (a jest w tym mistrzem!), żeby uśpić czujność i nie dopuścić do Ciebie komunikatów, które raczej Ci się nie spodobają. Jednak nam, świadomym ludziom, chodzi o to, żeby realizować swoje życie bez zbędnych mentalnych ograniczeń, dlatego czas się wybudzać :) Wybudzać się, czyli poznawać od środka, zaglądać, rozmawiać ze sobą, pytać, dopytywać, drążyć i nie dając za wygraną docierać do tego co jest nam absolutnie niepotrzebne.

Obudzić się do życia

Daję Ci słowo, że po takim przebudzeniu czujesz, że żyjesz. Odważę się nawet napisać, że dopiero wtedy żyjesz – budzisz się do życia. Nic, poza Twoim myśleniem, się nie zmienia, a wszystko staje się cudownie inne i tak szalenie proste. Czujesz co to znaczy prawdziwie żyć. We mnie do tej pory trochę się obudziło, niektóre rzeczy zobaczyłam i poczułam zupełnie inaczej. Im więcej wiem tym bardziej zastanawiam się czego jeszcze nie wiem i tym bardziej mnie to fascynuje! :) Kto kiedykolwiek poczuł, że apetyt rośnie w miarę jedzenia ten wie co mam na myśli.

To spanie to oczywiście, dobrze oddająca rzecz, metafora. Tym czasem u nas za chwilę Święta, w ich przypadku metafora jest mi niepotrzebna. Chodzi o narodzenie. Wiesz kto w Tobie śpi? A może sprawdzisz? I może się zaskoczysz. Może zadaj sobie jedno pytanie, które nigdy nie przyszłoby Ci do głowy? Może zapomnij przez chwilę o tym co wiesz, kim jesteś? Może jesteś kimś innym? Może nie wiesz czego chcesz? Może nie wiesz gdzie tego szukać? Może odpowiedź znajduje się w Tobie? Może chcesz to sprawdzić?
Święta to nie jedyna, ale na pewno bardzo dobra okazja do przebudzenia i narodzenia tego, czego może jeszcze nie znasz, ale co w Tobie najpiękniejsze.

Odwagi do działania i cudownego przebudzenia Ci życzę!

Zadanie do wykonania

Zastanów się nad tym, co obecnie jest dla Ciebie ważne, taki temat, nad którym szczególnie chciałbyś pochylić się z osobą, która może Ci pomóc. I zapytaj siebie: „Co mnie ogranicza?”, „Czego nie widzę?”. Odpowiedź może nie przyjdzie od razu, ale drąż, próbuj z innej strony, pokaż, że bardzo Ci na tym zależy.