26 września 2016 Kasia Potasznik 6Comment

robie-to-wbrew-sobie-3

Trzeci już przykład wewnętrznej przeszkadzajki w zmianie to poczucie, że zmiana nie jest tożsama z nami. I nie tyle chodzi o sytuację, w której ktoś chce, żebyśmy dokonali zmiany i dlatego to robimy, ale o sytuację, w której uznajemy, że zmieniona sytuacja do nas nie pasuje.

Zobaczmy dokładnie…

Jeśli uważamy siebie za osoby biedne to nie możemy być bogatymi, ponieważ jesteśmy biedni, prawda?

Jeśli uznajemy siebie za grubych to nie możemy być chudymi, ponieważ? Tak, jesteśmy grubi.

Jeśli mamy niskie poczucie własnej wartości i nie zasługujemy na szczęście to… będziemy nieszczęśliwi.

Obraz naszej osoby potrzebuje być mniej więcej spójny, dlatego coś jest nie tak, ilekroć porywamy się na zmianę, która ma się nijak do wewnętrznego poczucia tego, jacy jesteśmy. Nasza tożsamość jest jak niepodległość, której jesteśmy gotowi bronić za wszelką cenę. Dlatego, każda zmiana, która ma nas zmienić trafia na opór w postaci „to nie ja”.

Co z tym zrobić?

Ustal kim nie jesteś

Warto sobie uzmysłowić, że tak naprawdę niewiele rzeczy, jeśli cokolwiek, stanowi o tym kim, a nawet jacy jesteśmy. Wtedy nie budujemy siebie na własnych ocenach i formach, ani też żadna zmiana formy i/lub oceny nie zagraża naszej tożsamości. To też nie jest znowu tak nielogiczne, bo zobacz, jeśli uznaję siebie za osobę nieatrakcyjną, czyli, ja = nieatrakcyjna, to w sytuacji, w której postanowię zadbać o siebie i stać się osobą atrakcyjną, przestanę być sobą.
Jeśli utożsamiam się z tym, że jakaś jestem i to mnie buduje to trudno o własną chęć współpracy, kiedy chcemy przestać być sobą, do czego mocno jesteśmy przywiązani.

Ważne jest więc, aby zderzyć ze sobą punkt obecny z punktem docelowym zmiany i zastanowić się czy którykolwiek z nich sprawia, że jesteśmy sobą. Czy to, że teraz masz taki kolor włosów sprawia, że to jesteś ty? A czy to, że zmienisz swój kolor włosów sprawi, że to będziesz lub nie będziesz ty?

Czy to, że uważasz, że jesteś… (uzupełnij dowolnie) sprawia, że to jesteś ty?

Czy gdybyś nie był… (jak wyżej) to nie będziesz ty?

Podejrzewam, że odpowiedź na każde z tych pytań brzmi „nie”. I mam wrażenie graniczące z pewnością, że jesteśmy i będziemy sobą bez względu na to co o sobie pomyślimy.

Odłóż na bok oceny

Na dobrą sprawę, co za różnica co o sobie myślimy, skoro będziemy sobą bez względu na etykietę, którą siebie opatrzymy? Tym bardziej, jeśli osadzenie siebie w konkretnej kategorii utrudnia przemieszczenie do innej ze względu na chęć pozostania przy swoim. Dlatego jednym ze sposobów, którym możemy sobie pomóc jest wyjście poza oceny. Konieczność nazywania swojego obecnego punktu, określania siebie stałymi cechami czasami stoi w opozycji do rozwoju. Ponieważ jednak zupełne odejście od nich może być trudne, możemy zminimalizować zasięg ocen do obecnej sytuacji. Z poprzedniego tekstu wiesz, że zmiana odbywa się non stop, a więc możesz w tej chwili być… „tu ocena” jednocześnie wiedząc, że za chwilę może się to zmienić, a przez cały ten czas pozostaniesz sobą.

Mam nadzieję, że odtąd zmiana będzie nie tylko stałym elementem życia, ale również częścią ciebie.

Przeczytaj pozostałe teksty o przekonaniach przeszkadzających w zmianie:

#1 „Nie uda mi się”

#2 „Nic już nie będzie takie samo”


Jeśli podoba Ci się ten tekst, doceń go i udostępnij!

  • Ale to świetnie napisałaś, bez kitu, porywam ten wpis do następnego mojego zbioru linków, jak będę robić. Najlepsze że to się zawsze sprawdza. Są ludzie, którzy wręcz boją się wyjść z jakiejś bardzo destrukcyjnej sytuacji, takiej jak nałóg, bo ich to definiuje i bez tego już „nie będą sobą”. Takie proste a tak mało widoczne! I czy robiąc coś wbrew tym swoim przekonaniom robimy coś wbrew sobie, czy tylko wbrew swojej wizji siebie? Fajnie się tak zastanowić.

    • Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :) Dobrze, że zwróciłaś uwagę na różnicę między sobą a wizją siebie – szalenie to ciekawe :)

  • Bardzo mądrze napisane. Niesamowicie mi się ten Twój tekst podoba. I powiem Ci, że chyba muszę wziąć sobie któregoś wieczoru kartkę i długopis i zrobić „rachunek sumienia”, żeby uświadomić sobie pewne kwestie. :)

    • Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za owocne efekty „rachunku sumienia” :)

  • Wpis wart zapamiętania i odświeżania go sobie w trudnych momentach życia ;)