19 stycznia 2015 Kasia Potasznik 1Comment

207942973_eacf3e4798Jednym z moich największych odkryć w poznawaniu siebie było „inne myślenie”.
W zasadzie cały czas jest to ciągłe, wielkie odkrywanie. Wcześniej nie przyszło mi do głowy (choć tak naprawdę nie chciało przyjść), że można na pewne rzeczy patrzeć zupełnie inaczej. Można wpływać na swoje myślenie i korzystać z tej zmiany. Trudno byłoby zliczyć, o ile jestem zdrowsza i spokojniejsza od tamtego czasu. Wtedy oczywistym było, że to, w jaki sposób coś postrzegam takim jest i już. Jasnym było, że to, co mnie otacza, mnie dotyczy, więc powinnam i mogę się w to angażować. W reszcie, że mój sposób myślenia jest mój, więc nawet, jeśli nieidealny to jako tako funkcjonuje. No dobrze.. od końca zacznę rozkładać na części pierwsze te trzy elementy.

Sposób myślenia ma kilka wariantów

Cały myk z myśleniem jest taki, żeby w sytuacji, w której coś myślisz, a jednak myślisz, że możesz myśleć inaczej (nadążasz? jeśli nie, przeczytaj jeszcze raz) „wyłączasz się” w temacie i jako obserwator szukasz innych rozwiązań, takich nowych toków myślenia. Na przykład myślisz sobie tak: „Ona to mnie, ale wkurza. Zawsze tak robi, żeby pokazać mi, kto tu rządzi”. I za tym oczywiście jest zwykle dużo dłuższa wiązanka, ale dajmy temu spokój, chodzi o wyobrażenie sytuacji. Zastanów się najlepiej nad czymś konkretnym, co często Ci się zdarza. Okej. I teraz wyobraź sobie, że patrzysz na siebie „z góry” robisz stop klatkę i… stajesz się reżyserem sytuacji. Pomyśl, a najlepiej zapisz, chociaż trzy zupełnie inne tory myślenia, które w odpowiedzi na zachowanie tej osoby możesz przyjąć. Kiedy już je masz, wybierz tą, która Twoim zdaniem jest dla Ciebie najbardziej użyteczna i zapewni Ci największy spokój.

A potem przy najbliższej okazji wypróbuj. U mnie zadziałało to tak, że czekałam na taką sytuację po to, aby przetestować wybrany wariant. I było to o tyle dobre, że kiedy taka sytuacja się pojawiła to nie myślałam „oho, teraz ja Ci dam!” tylko „oho, dobra, co prawda myślę i jestem w pełni przekonana, że to było złe, ale to nie jest tak ważne jak to, że mam przestrzeń, na którą czekałam” – robię mentalny krok w tył, przyjmuję pozycję eksperymentatora i sprawdzam, wybieram swoją strategię X i wyszło to całkiem nieźle! W dodatku miałam w ręku świetny dowód dla Krytyka Wewnętrznego, że wcześniejszy schemat nie jest normalny i nie zawsze tak trzeba.

Nasze myśli rodzą się automatycznie z prędkością światła (nie znam badań, które tego dowodzą, wiedz po prostu, że szybko) i z takiego automatu powstaje wiele myśli, które są dla naszego układu nerwowego jak wirus. Myśl za myślą goni i absolutnie niczemu nie służy. Chwytaj je i zmieniaj tak, żeby było jak chcesz.

Nie trzeba mieć na głowie całego świata. Bez niego jest lżej o cały świat.

4921229619_85bd1875cbBył taki czas, kiedy na głowie miałam cały świat. Angażowałam się w rzeczy dotyczące mnie bez- i pośrednio, bez względu na to czy sytuacja wymagała tego mniej czy bardziej. Byłam w pełnej gotowości do zbawienia każdego i wszystkich. Jedna z przyczyn tego stanu, do której chcę nawiązać wynika z myślenia o wszystkim, za wszystkich i angażowania się w wiele spraw wokół mnie. Po co? Myślenie o wszystkich, za wszystkich sprawiało, że dla mnie zostawało już niewiele miejsca – w kontekście poświęcania uwagi temu, co się ze mną dzieje. Myślę, że źródło takiego podejścia tkwiło w przekonaniu, że w taki sposób wielu osobom byłam potrzebna, miałam wpływ na wiele spraw i wrażenie, że jestem niezastąpiona w tym co robię. Sama angażowałam głowę wokół spraw i osób, które dałyby sobie beze mnie świetnie radę. Podobnym wątkiem, który mnie aż tak bardzo nie dotyczył, ale jest obecny i wiąże się z tym to podążanie za informacjami na temat innych osób i sytuacji: mniej i bardziej znanych. Ślub, rozwód, skandal, zdrada, zerwali, pobrali się, wygrał, ukradł i tak w koło Macieju (ktoś wie skąd to powiedzenie?). Niekiedy bierzemy na swoją głowę wszystko jak leci. Robimy tak, bo może jest nam to potrzebne, coś zastępuje, odwraca uwagę od rozmyślania nad sobą. Teraz już wiesz, po co o tym piszę, odsuwamy się w ten sposób od siebie, a to, moim zdaniem, nie jest dobrze. Zrób porządek z treściami, które do siebie dopuszczasz. Po odpuszczeniu zajmowania się wieloma sprawami przekonasz się jak wielkim komfortem jest bycie poza tym wszystkim, w czym tkwisz.

Krótka piłka, czyli jedno istotne pytanie

Świetnym rozwiązaniem, które trwale i skutecznie wprowadziłam to szybkie pytanie, które pozwala mi zatrzymać ciąg myśli, których nie potrzebuję. Podczas sytuacji, w której pojawia się fala myśli dotycząca oceniania, roztrząsania i biadolenia szybciutko rzucam do siebie pytanie:

– Czy mam na to wpływ? (na to, co się zadziało i mi się nie spodobało)

Jeśli masz, co możesz z tym zrobić? Czy chcesz to zrobić? Jeśli tak to działaj i nie marudź, jeśli nie chcesz to nie marudź. Jeśli nie masz wpływu, to tym bardzie nic nie zrobisz, więc odpuść.

– Czy ta myśl Ci pomaga? Do czego jej potrzebujesz?

Zwykle nie pomaga i zwykle nie potrzebuję, a dzięki takiemu pytaniu daję sobie spokój z roztrząsaniem. Nic dobrego, potrzebnego ani użytecznego nie płynie z marudzenia, roztrząsania i nakręcania się na sytuację, z którą nic nie mogę zrobić lub która bezpośrednio mnie nie dotyczy.

Zrozum mnie dobrze – jeśli masz na głowie te pół świata, jesteś wrażliwy, zaangażowany i dumny z takiego stanu to okej. Sugeruję tylko, że może niekoniecznie tyle tego wszystkiego potrzebujesz. Sama kiedyś miałam na swojej głowie dużo i bardzo dużo, a teraz wiem, że nie muszę, nie chcę i jest mi z tym szalenie lepiej. Sama decyduję w co, kiedy i w jakim stopniu się zaangażować – również w kontekście poświęcenia swojej uwagi.
Także, jeśli dotąd nie wyłapałeś niczego użytecznego z tego tekstu to, przez wzgląd na Twój przeznaczony na niego czas, uwypuklę najważniejsze: przyjrzyj się swoim myślom, zastanów nad nimi i sprawdź co będzie, jeśli coś zmienisz.

MISJA

Zdecyduj się na obserwację swoich myśli: codziennie o stałej porze lub jednego dnia przez cały ten czas.
Już samo przyglądanie się myślom powinno przynieść Ci sporo własnych przemyśleń.

 

Photo credit:  https://www.flickr.com/photos/noquedanfotos/4921229619/ by Sabino
https://www.flickr.com/photos/ku_non/207942973/ by *- mika -*
http://foter.com Foter http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/ 
CC BY-NC-SA
  • Świadome reagowanie! No właśnie! Jak łatwo jest zwalić na kogoś odpowiedzialność za nasze zachowanie. „Byłam niemiła, bo ona jest taka i siaka.” A wystarczy odrobina samoobserwacji i dystansu, o których piszesz, i wcale nie musimy koniecznie myśleć i działać tak, jak do tej pory, jak jakieś automatyczne psy Pawłowa. Mamy wybór :)