7 grudnia 2015 Kasia Potasznik 12Comment

maple-leaves-690233_1280(1)

Niesamowite jest, że ostatni wpis na blogu z zestawieniem ważnych tekstów opublikowałam w ramach sprawdzenia nowej formuły, a tym czasem intuicyjnie pozostawiłam tą porcję tekstów na czas przerwy. No cóż, nie powinnam być zaskoczona :)

Podróżując w głąb

Można powiedzieć, że byłam w podróży z własnym Wnętrzem na „bardzo ważnym spotkaniu ze swoją Bezradnością”.
Bezradnością, która nie była uwarunkowana zewnętrznymi okolicznościami, za to głęboko schowana i nie dopuszczana nigdy do głosu ze względu na strach. Możesz sobie wyobrazić czym było jej skonfrontowanie z moją filozofią opartą o radzenie sobie właśnie, chęć wzbogacenia każdym doświadczeniem, znajdowania rozwiązań każdego problemu i poczucie ciągłego zbawiania siebie i innych.

Przyszła Bezradność i powiedziała dość mniej więcej tak: „Jestem Twoją Bezradnością i chcę mieć możliwość głosu na równi z każdym innym głosem w Tobie. Pokażę Ci jak to jest i że nie masz się czego bać. Poczujesz mnie teraz w każdej części swojego ciała i na całej linii swojego życia. Rozłożysz ręce i nie będziesz miała nic mądrego do powiedzenia. Zobaczysz, że nie musisz sobie tak świetnie ze wszystkim radzić, mieć odpowiedzi na każde swoje pytanie i lekcji z każdego napotkanego problemu. Możesz móc się położyć i leżeć tak jak teraz i nie chcieć wstać. Nie wiedzieć czy i kiedy wstaniesz. Nie wiedzieć czego chcesz, dokąd zmierzasz i jaki to ma wszystko sens. Możesz zwątpić w siebie, możesz uznać, że wybrałaś zupełnie nie ten kierunek (o, ironio). Możesz poczuć, że chcesz pomocy innych osób i nie wstydzić się tego, że nie dajesz sobie rady.”

Daj sobie przestrzeń

I wiesz co? Zamurowało mnie, chociaż zbyt długo nie miałam siły być zaskoczoną. Pomimo, że na poziomie odczuć była to podróż wymagająca, to jednak najpiękniejsza i najbardziej wzbogacająca. W tej absolutnej bezsilności gdzieś w środku równolegle otworzyłam szampana. Jeśli pamiętasz tekst o zaufaniu to teraz poczułam dobitnie to, jak istotna jest otwartość na całe spektrum swojego Wnętrza. Poczułam się wyróżniona tym, że Bezradność w pewnym sensie jakby poczuła do mnie wystarczająco mocne zaufanie, że zdecydowała się ujawnić. Byłam dumna ze swojej gotowości. Przekonałam się po raz kolejny, że z tym, co w nas niewygodne nie ma sensu walczyć. Trzeba oddać temu potrzebną przestrzeń i pozwolić tworzyć zespół grający do jednej bramki.

O tym, że nie warto ze sobą walczyć możesz przeczytać tutaj.

Kolejnym zaskoczeniem było to, że „radzenie sobie” ograniczało mnie w tym, czego dotąd nie zrobiłam z powodu obaw przed wyobrażeniami innych na swój temat.  Na poziomie takiej bezsilności było mi wszystko jedno i jest to na prawdę paradoksalne, że bezsilność może okazać się silniejsza niż siła. Nie dlatego, że ma więcej mocy tylko dlatego, że jest szczera i prawdziwa, a których tak bardzo się wstydzimy. Tak więc siła nie zawsze ma źródło w sile i szczerze mówiąc, jeśli siła jest budowana na niestabilnych fundamentach to jedynie sprawia wrażenie siły.

Presja na to, żeby sobie świetnie radzić przechodzi swój świetlany czas. Każdy powinien radzić sobie doskonale ze wszystkim. Każdy ma przed sobą poprzeczkę postawioną tak wysoko, że aż dziwne, że nikt tej wysokości nie kwestionuje tylko wciąż próbuje do niej doskoczyć. Ja naprawdę życzę, żeby te poprzeczki grzmotnęły wszystkim solidnie. Może okazać się, że wcale nie trzeba sobie radzić, bo jeśli człowiek nie potrzebuje czegoś sobie udowodnić to wcale nie musi być tak wysoko. Może być nisko i to jest naprawdę głęboko piękne, bo prawdziwe. Pozostaje wówczas to, co najważniejsze, czego, o dziwo, na iluzorycznej górze brakuje.

Napisałam o tym doświadczeniu, bo pomimo zwątpienia wtedy we wszystko, czuję, że było potwierdzeniem istoty rozwoju wewnętrznego i warto to pokazać. W taki sposób poznaję siebie, weryfikuję, sprawdzam i, jak widzisz, przebudowuję. I możesz sobie wyobrazić jak się po tej podróży czuję :)

Toteż Tobie życzę wzmacniających odkryć, a najbardziej takich, których chcesz tylko Ty sam. Otwartości wobec tego, co mieszka w Twoim Wnętrzu i zaufania, że jest w Tobie siła, która może przybrać różne postaci, jeśli tylko jej na to pozwolisz.


Jeśli trafia do Ciebie ten tekst to będę zobowiązana za udostępnienie go innym :)


Napisz w komentarzu w jakiej relacji jesteś ze swoją Bezradnością :)

  • Wiesz, co jest teraz Twoją największą siłą? Że stanęłaś ze swoją bezradnością twarzą twarz, że przed nią nie uciekłaś i że się do niej przyznałaś. Dzięki temu zyskałaś coś bardzo cennego. To trochę tak, jak z kryzysem, o którym pisałam jakiś czas temu. Pięknie to wszystko opisałaś. Pięknie i prawdziwie.
    Kinga

    • Zgadzam się z Tobą i postrzegam to doświadczenie jako kwintesencję piękna mierzenia się ze swoimi „skrytościami” i czerpania z nich siły właśnie :)

      • Zorganizowani powiedzieli dokładnie to, co ja chciałam Ci napisać. :)

  • Ciekawe spojrzenie na uczucie bezradności. Ja raczej staram się z bezradnością walczyć, ale może warto wypróbować Twój sposób :-)

    • Sama siebie tym podejściem zaskoczyłam szczerze mówiąc, bo podejrzewałabym się o wiele, ale o ukrytą potrzebę bezradności na prawdę nie :)

  • Izabela Pycio

    Szalenie podoba mi się tytuł posta „siła płynąca z bezradności”, on od razu ustawia nasz świat w pozytywnej otoczce, tak jak właśnie należy go postrzegać. :)

  • Myślę, że szczerość wobec samego siebie i życzliwsze oko dla własnych potknięć daje naprawdę dużo… więcej niż treningi motywacyjne, gadki-szmatki i inne metody zmuszające do znalezienia wewnętrznej siły :)

    • Jak dla mnie, każda zmuszająca metoda w dłuższej perspektywie ma niewielkie szanse skuteczności ;)

  • Bezradność dopada każdego, choć z rózną częstotliwości i w sumie od styuacji zależy czy staram się z nia oswoić czy z nią walczyć.

    • Ja na przykład nie lubię walczyć, wolę dyskutować :)

  • Kasiu, gratuluję Ci odwagi, by posłuchać swojego wnętrza, a następnie podzielić się tym na blogu :) Pięknie ujęłaś to w słowach: „z tym, co w nas niewygodne nie ma sensu
    walczyć. Trzeba oddać temu potrzebną przestrzeń i pozwolić tworzyć
    zespół grający do jednej bramki”. Oj tak, walka odbiera siłę i czasem też niszczy. A danie przestrzeni może być niesamowicie odkrywcze. Trochę na zasadzie poprzyglądania się sobie z różnych perspektyw z żywym zaciekawieniem, w jakim to pójdzie kierunku i co z tego wyniknie.