9 lipca 2015 Kasia Potasznik 4Comment

inside outSukces tej bajki rozpoczął się na etapie pomysłu. Gdy usłyszałam o stworzeniu historii z emocjami w roli głównej wiedziałam, że to jest strzał w dziesiątkę. Zastanawiałam się czy nie będzie ona zbyt powierzchowna, bo przecież trudno ująć złożoność umysłu ludzkiego w bajce. Ale  można, czego dowód zobaczyłam w bajce „W głowie się nie mieści”.

Pierwsza rzecz, o której nadmienię, to, że uśmiech mi z ust nie schodził niemal przez większość filmu, śmiałam się głośno nieraz i frajdę miałam nie byle jaką, ale umówmy się, potrafi to zrobić niejedna bajka. Nie każda jednak potrafi w taki sposób zafundować podróż do własnej głowy, oprowadzić Cię po magazynach pamięci, wyobraźni i podświadomości. Nie w każdej bajce też mechanizmy umysłowe stanowią bazę dynamicznej akcji, która trzyma w napięciu do samego jej końca.
Od pierwszych minut moje serce skradły sylwetki bohaterów emocji i tych drugoplanowych. Każda z nich została genialnie dopasowana do roli, którą pełni w umyśle dziewczynki (bohaterki bajki, choć role główne i ich tło mam wrażenie, że się uzupełniają i trudno określić kto gra pierwsze skrzypce). Strach rozczulał mnie niemal w każdych słowach, jakie wypowiadał, jest mistrzem świata w tworzeniu potencjalnych zagrożeń i w bajce był w tym wybitny. Gniew bawił mnie we wszystkim i myślę sobie, że z boku rzeczywiście ta emocja bywa bardzo zabawna. Z Radością miałabym ochotę umówić się na kawę i zaprzyjaźnić, z Odrazą nie zaprzyjaźniłabym się raczej, ale jest okej, no i Smutek… który kurcze nie wiem, był to mój największy znak zapytania podczas jej poznawania. Rozbawiała, ale nie wiem na co miałabym z nią ochotę. Choć jeden ważny wniosek jest, ale po jego odbiór najlepiej udać się do kina :)

Każdy znajdzie w tej bajce dla siebie coś innego i inną część siebie odsłoni, bo bajka dotyka uniwersalnego źródła, które w każdym z nas wygląda inaczej. Po tej bajce mam ochotę na więcej, marzy mi się cały cykl bajek opowiadających o meandrach ludzkiego umysłu. Drogi Pixarze, proszę zrób to i miej swój znaczący wkład w psychoedukację ludzkości.
Po wyjściu z kina zastanawiałyśmy się z Przyjaciółką czy to jest bajka dla dzieci, bo obie miałyśmy wrażenie, że raczej dla dorosłych. Dzieci niewątpliwie mają przewagę tą, że są właśnie dziećmi i być może dla nich ta bajka będzie tylko urocza i zabawna. U nieco starszych wyciągnie dziecko na zewnątrz i zaprosi do refleksji. I za to ode mnie, największe chapeau bas dla tego dzieła.

Ku zachęcie dołączam zwiastun.

 Widziałeś bajkę? Podziel się w komentarzu swoimi wrażeniami :)

  • Mi i moim znajomym, jak i najbliższym też dała wiele do myślenia :) Dla mnie były mistrzowskie uczucia matki i ojca podczas kłótni :D Dobrze jest porozmawiać z dzieckiem po tej, chociaż w sumie to po każdej bajce. Może jeszcze więcej nam pokażą ze swojej perspektywy :)

    • Też mi się bardzo podobała ta scena kłótni :D

  • Ja się wzruszyłam na tej „bajce” :) Cudownie, że powstała taka animacja, bo poza doskonałą zabawą ma też wielką wartość edukacyjną i to zupełnie nienachalnie i na luzie podaną. Rzeczywiście najwięcej wyciągną z niej starsze dzieci… i dorośli. Oglądałam sporo filmów nominowanych w tym roku do Oscara i ten zdecydowanie najbardziej mi się podobał. A nie jestem jakąś wielką miłośniczką filmów animowanych. Tak że naprawdę to musi być nie byle co :)

    • O widzisz :) Ja akurat lubię bajki, więc Twoja ocena jest nawet bardziej obiektywna :) Co z pewnością dodaje filmowi wartości :)