13 kwietnia 2015 Kasia Potasznik 0Comment

SW_Aundre+Larrow-2Zasadniczo każda pora dnia jest Twoja i wszystko, co Cię otacza należy do Ciebie. Generalnie każdy dzień może zostać zrealizowany w sposób, jaki masz ochotę i jeśli tak jest to serdecznie Ci gratuluję. Niekiedy jest jednak tak, że wygląda to inaczej. Wychodzę temu na przeciw.
Wieczór, bo o nim mowa, to taki czas, kiedy dzień chyli się ku końcowi i raczej naturalnie w mniejszym stopniu chce nam się pracować, tworzyć, uczyć się. Dostrzegłam syndrom ulatywania szczególnie wieczorów jednocześnie dostrzegając w nich potencjał dobrego jakościowo czasu. Pomyślałam, że warto byłoby je uwolnić stwarzając przestrzeń, która będzie moim „przyczułkiem” po całym dniu, momentem zatrzymania, podsumowania dnia, wyciszenia albo sprawienia sobie przyjemności. Odezwał się we mnie głos domagający się czasu na ulubioną gazetę albo książkę. Film, muzykę albo posiedzenie w milczeniu. Myślę, że drogą donikąd jest dawanie sobie takiej przestrzeni dopiero po zrobieniu tego, co trzeba, bo coś jeszcze zrobić trzeba zawsze. Sprawdź jak to jest u Ciebie, ale moim zdaniem inaczej niż poprzez bezwzględne „wyłącz rzeczywistość” się nie da.

Toteż zaczynam podróż w tym kierunku i liczę w tej kwestii na plony spełnienia. Jeśli masz ochotę zadbać o swój wieczór i, podobnie jak Ja, stworzyć dla siebie coś wspaniałego to zapraszam do wspólnej akcji „wieczór jest mój”. Jej najważniejszą zasadą jest to, że sam ustalasz zasady. Ty decydujesz czy Twój wieczór potrwa trzy, pół godziny czy wystarczy Ci 15 minut. Czy chcesz tego codziennie, raz w tygodniu, miesiącu albo roku. Czy masz ochotę wtedy siedzieć na kanapie i patrzeć w sufit czy robić to, co szczególnie wieczorem miło będzie zrobić. Twoja najważniejsza rola w tym, żeby taką przestrzeń stworzyć a potem cieszyć się nią i czekać aż wejdzie w nawyk.

Na Facebooku (TUTAJ) możesz dołączyć do akcji, podzielić się swoimi pomysłami lub skorzystać z inspiracji pozostałych uczestników. Bądź tam z nami!

To co, jaki jest Twój wieczór? :)