16 kwietnia 2015 Kasia Potasznik 0Comment

SW_Will+MilneChciałabym zdementować pogłoski, jakoby poznawanie siebie niosło więcej szkody niż pożytku. Przekonanie, o którym piszę idzie w kierunku tego, że o pewnych rzeczach lepiej nie wiedzieć, bo poznając swoją psychikę robi się więcej zamieszania niż to w ogóle warte i, że nie można każdego elementu życia rozkładać na części pierwsze.

Przyjmuję ten punkt widzenia z jednakowym zrozumieniem, co zdziwieniem. Bo być może te obawy wynikają z tego, że mamy w psychice sporo różnych rzeczy i nie chcemy o niektórych wiedzieć, bo są nieprzyjemne ALE… niewiedza w tym przypadku nie jest błogosławieństwem. Ta przestrzeń rzeczywiście jest fascynująca w swej złożoności, natomiast nawet jeśli nierozpoznana to nie stanowi obcego bytu, którego należy się bać i którego lepiej nie ruszać.
Twoja psychika i emocje to Ty. Udawanie, że nie ma drugiego dna w momencie, gdy znajduje się ono niemal w każdej sytuacji to zamiatanie śmieci pod dywan.  Wyobraźmy sobie pokój, na środku którego leży duży dywan, pod który zamiatany jest cały bałagan. I to w dość szybkim tempie, bo kurz opada cały czas.  Czysto na zewnątrz? Czysto. Czy to znaczy, że jest porządek? (serdecznie pozdrawiam w tym miejscu moją Mamę, która długi czas tłumaczyła mi, że to nie jest porządek).

W psychice to jest tak, że ten dywan jest potrzebny i służy, a śmieci pod niego lądują bezwiednie. Dywany są dobrej jakości, ale brud od środka je troszkę podgryza, a to znowu skutkuje różnymi „normalnymi” objawami, które zwykło nazywać się problemami. Każdy człowiek ma jakieś problemy, przywykliśmy do tego, że one są naturalną częścią życia i „takie już ono jest”. Tylko kurcze, nie. Wszystko jest w głowie. Z mojego punktu widzenia „dopatrywanie się dziury w całym” jest błogosławieństwem i szerszym spojrzeniem, które pozwala na swoiste wyzwolenie się i komfort życia na własnych warunkach. Tkwimy w olbrzymich umysłowych plątaninach i tkwienie w nich jest jedynie namiastką życia. Jeśli ktoś tak woli to oczywiście jego prawo, natomiast refleksyjność pozwala dostrzec prostotę życia. Ono nie musi być ani trudne, ani skomplikowane, ani ciężkie. Psychologia nie komplikuje życia, ona je znacząco upraszcza tłumacząc zawiłość naszej natury. Świadomość swoich emocji, psychiki, doświadczeń i wszystkiego, co kształtuje nasze życie jest do spełnienia koniecznie potrzebna. Poziomy wspaniałości życia są niezgłębialne, więc dlaczego zamiast na rozwiązywaniu problemów nie skupić się na ich odkrywaniu?