3 sierpnia 2016 Kasia Potasznik 1Comment

zakochaj sie

Jeśli masz problem z popełnianymi przez siebie błędami to dobrze trafiłeś. Pokażę Ci w tym tekście, że błędy są wspaniałe. Warto je popełniać i im ufać, bo są cennym narzędziem rozwoju. Każdy błąd, jeśli mu na to pozwolimy, przybliża nas do samych siebie i poszerza świadomość. Każdy błąd jest wartością, którą potrzebujemy dostrzec, żeby zacząć z niej korzystać.

Powód, który sprawia, że popełniam błędy

Najważniejszy powód moich błędów jest taki, że… MOGĘ JE POPEŁNIAĆ. Prozaiczny, prawda? :)

Mam wrażenie, że niczego więcej nam nie trzeba, aby zacząć przyjaźń z błędami. Moje „mogę” przejawia się w przekonaniu, że nie ma takiego błędu, od którego zawali się świat. A, jeśli się zawali to sprawdzę jak się żyje w zawalonym świecie.  Nie boję się tego, że ktoś mnie o coś obwini, bo o swojej winie decyduję sama, a w przypadku popełnionych błędów i ich konsekwencji biorę na siebie ODPOWIEDZIALNOŚĆ (kosmetyczna zmiana słowa o dużym znaczeniu). Odpowiedzialność za swoje błędy biorę z niebywałą przyjemnością. Dzięki niej, wiem, że mogę popełnić błąd. Dzięki odpowiedzialności za siebie, nie ukrywam i nie przerzucam swoich błędów na innych i korzystam z całego ich dobrodziejstwa.

Mam ochotę machać każdym swoim błędem jak chorągiewką. Proszę bardzo, o, kolejny.  Czy na pewno każdy widzi? Czy na pewno ja sama widzę dorodne błędy, które popełniam? Czy na pewno widzę, że się mylę, potykam, przewracam?  Widzę. W końcu je widzę, w końcu doceniam. Uwielbiam  moment kiedy rozsypuję cukier i czuję, że mogę więcej. Zamiast „o cholera”, myślę „a może teraz dorzucę celowo, skoro i tak będę sprzątać?”.

Niebywałe jest to, kiedy powoduję niezręczną sytuację, nie słucham samej siebie, jestem mądrzejsza od mądrych, a potem dowiaduję się o tym i myślę „miałam takie prawo”. Mam prawo sprawdzać różne rozwiązania, być naiwną, lekkomyślną i wiele więcej. I tylko tak mogę uczyć się siebie.

Czy ja jestem normalna?

Nie wdając się w szczegóły tego, czym jest norma, chcę wspomnieć i podkreślić, że powyższa postawa nie polega na wyszukiwaniu okazji do tego, aby popełnić błąd. To, że je lubię oznacza otwartość na przeżycie dnia w sposób nieograniczony strachem przed błędem, a nie to, że ich szukam. Przede wszystkim jednak, takie przekonanie przydaje się wtedy, kiedy błąd zostanie popełniony. Mam w sobie również armię, która wtedy celnie strzela i wytyka błędy właśnie. Wówczas chwytam po oręże w postaci „a gdyby tego błędu nie było to nie dowiedziałabym się, że…” i wewnętrzny hejcik mija.

Błędy są różne i czasem chronimy się przed nimi dla własnego dobra, więc obserwujmy sygnały z naszego wnętrza  ze świadomością różnych kategorii naszego dobra i bezpieczeństwa. Łączmy to wszystko komponując warunki do wzrostu :)

Sposób postrzegania błędów

Wynosimy ze szkoły silny przekaz, który mówi, że błędów nie wolno popełniać, ponieważ są traktowane jako brak naszego przygotowania do lekcji. Jeśli więc chcemy być dobrymi uczniami – nie popełniajmy błędów.  Tym czasem nikt w niej nie przygotowuje do lekcji, przez którą człowiek nie ma możliwości przejść bezbłędnie. Błąd traktowany jako coś, co nie powinno się zdarzyć sprawia, że nie zamierzamy się niczego nauczyć.

Szkoła jest drobnym wycinkiem rzeczywistości i niestety o tym nie informuje. W konsekwencji sprawia, że przez wiele lat jest najważniejszą częścią życia zmieniając optykę z „człowiek” na „uczeń”. A do życia przygotowuje nas ona lichutko, więc oddzielmy grubą kreską błąd ucznia postrzegany jako zła odpowiedź w teście od błędu człowieka w życiu, z którego możemy się czegoś dowiedzieć o sobie i nauczyć żyć.

Czas na cytat, a nawet dwa.

„Błądzić jest rzeczą ludzką.”

Seneka Starszy

Niesamowite prawda? Błąd jest naturalną właściwością człowieka. Tym czasem Mae West dodaje do tego coś, co wskazuje, że w błądzeniu można się zakochać :)

„Błądzenie jest ludzkie, ale sprawia, że czujesz się bosko.”

Mae West

Co się dzieje, kiedy nie popełniamy błędów?

* Boimy się

Perspektywa, w której unikamy błędów jest przeczekaniem życia. Nie podejmujemy działania, nie sprawdzamy nowych rozwiązań, nie oczekujemy od siebie zbyt wiele. Bo wszędzie tam, gdzie jest „coś więcej”, „jakoś inaczej” i wszędzie tam, gdzie nie dotarła pewność, że wszystko będzie bezpiecznie, czai się stado błędów. Unikamy więc szczęścia, którego nie znamy. Błędy grożą nam wszędzie, a mało kto widzi, że największym błędem jest niepopełnianie błędów.

* Kombinujemy, kiedy je popełnimy

Unikając błędów, nawet te, które popełnimy traktujemy jako zbyteczną rzecz udając, że nie są nasze, usprawiedliwiając siebie lub szukając łagodzących przyczyn. Odcinamy się od wartości, którą ze sobą niosą.  Możesz mi uwierzyć, że moment, w którym z premedytacją uznasz „to jest mój błąd” i pokonasz wszystko to, przed czym uciekasz jest momentem wielkim :)

* Nie doświadczamy

Jeśli błąd przestaje być błędem, a staje się nową informacją to zamiast skupiać się na ocenie przyglądamy się znaczeniu. Pojawią się nowe reakcje, emocje, konsekwencje, z którymi zaczynamy się mierzyć. I w każdej z tych opcji mamy możliwość doświadczyć siebie w nowym, zawsze cennym, wydaniu (przyjmując, że nie popełniamy tych samych błędów).

Przeczytaj o tym, jak wyciągać wnioski z błędów i nie popełniać wciąż tych samych.

Mam nadzieję, że od teraz do błędów będzie Ci bliżej i zaczniesz korzystać z ich możliwości. Powodzenia! :)


Jakie jest Twoje doświadczenie w popełnianiu błędów? Podziel się w komentarzu! :)


GARŚĆ ZAPROSZEŃ:


DOCEŃ TEKST i UDOSTĘPNIJ

DZIĘKUJĘ! :)

  • Bardzo mądre i dające dużo do myślenia. Mam z tym problem i pracuję nad tym, by zaprzyjaźnić się z błędami :) I co najważniejsze dawać sobie do błędów prawo