27 lipca 2016 Kasia Potasznik 2Comment

zaufanie w procesie zmiany

Zawsze będę uważać, że najmocniej warto ufać sobie w każdej sprawie, a szczególnie w procesie odkrywanie siebie. Nie znajduje to jednak uzasadnienia, kiedy nie jest możliwe, czyli wtedy, kiedy sobie nie ufamy. Jeśli nasze poczucie wartości zwiedza doliny i nie jesteśmy dla siebie kimś, na kim warto polegać, nawet, jeśli chodzi o odkrywanie siebie to nie będziemy zmotywowani do zmiany przez wzgląd na samych siebie. I wtedy przydają się inni.

W takiej sytuacji wydaje się zbawienne spotkanie kogoś, kto cieszy się naszym uznaniem i może pomóc w dotarciu do siebie. W tekście o podążaniu za sobą w procesie zmiany napisałam, że warto opierać ten proces na sobie.  I to się zgadza, ale tylko wtedy, kiedy jest możliwe. A co kiedy nie?

PRZECZYTAJ JAK OPIERAĆ SIĘ NA SOBIE

Jeśli nie możemy na sobie polegać, ale gdzieś w polu widzenia jest osoba, która cieszy się naszym uznaniem skorzystajmy z możliwości, jakie niesie pozytywny stosunek do niej. Skupmy się jednak na tym, że MY DOSTRZEGAMY u kogoś taką wartość, a nie na własnych niedoskonałościach – to jest tylko i aż kwestia bardzo ważnej perspektywy.

Kompleksy w odniesieniu do żadnej relacji nigdy nam nie pomogą, ale jeśli je mamy, warto z nimi współpracować, a nie walczyć. Wyjściem temu na przeciw jest skorzystanie z potencjału innych, kiedy własnego nie widzimy. Ale jeśli to możliwe, cały czas ze świadomością, z czego ten mechanizm wynika.

Czyli, zanim pójdziemy dalej, podsumujmy… :)

Wiem, że na bakier z moją relacją ze sobą i nic na tym nie zbuduję
+
spotykam człowieka, który w moich oczach jest kimś wartościowym
=
pobudzam swoją motywację tym, że tego kogoś darzę
zaufaniem/ chcę też taki być / chcę, żeby to właśnie on pokazał mi jak dotrzeć do siebie
i
z czasem dostrzegany potencjał tej osoby staje się moim potencjałem

czyli… inną drogą docieramy do domu :)

Jak wykorzystać dostrzeganą wartość innych osób

Jeśli postrzegamy kogoś jako lepszego od nas to oczywiście tak nie jest, ale jeśli tak czujemy to jest to nasz punkt wyjścia i podobny efekt możemy osiągnąć z inną motywacją (swoją wartość podbudujemy na wartości innych, żeby osiągnąć własną – przy czym chodzi nam tutaj tylko i wyłącznie o sytuację, w której zmieniamy się przy ich pomocy).

To tak, jak założenie ubrania. Ubranie nie jest tobą, ale możesz go użyć przez pewien czas, jeśli chcesz się zakryć albo upiększyć. W uproszczeniu: ubierasz się pięknie, czyli czujesz się pięknie, po pewnym czasie bez względu na ubranie, a więc i bez niego, poczucie piękna pozostaje.

W czym pomaga nam idealizowanie innych?

Idealizowanie nigdy nie jest prawdą i tego miejmy świadomość, natomiast, jeśli nasz umysł posiada takie właściwości to nie używa ich po to, żeby nam zaszkodzić. Mechanizmy obronne mimo swego ograniczenia działają dla wyższej, nie zawsze nam znanej, korzyści, a konkretnie ochrony, od samej swej nazwy. Idealizacja sprawia, że widzimy coś w lepszym świetle niż rzeczywiście takim coś jest. Czy to źle? Nie, a wtedy kiedy z tego zrobimy użytek tym bardziej.

Idealizując, nasz umysł przejaskrawia pozytywnie rzeczywistość, którą przyjmujemy jako prawdę. Osoba, która może nam pomóc, jawi się więc jako pewien autorytet, wzór, ekspert, model pewnych cech, do którego chcemy dążyć i co bardzo ważne, możemy go osiągnąć.

Warto korzystać z tego, że pewna osoba silnie na nas oddziałuje. Jej słowa są dla nas ważną motywacją, a jej wiara w nasze możliwości ważnym wsparciem.  Jeśli ktoś taki w nas wierzy to, siłą rzeczy, w końcu, uznając jej wartość, prawdopodobnie przyjmiemy, że tak jest. Znów wrócę do tego, że dużo lepszą motywacją są własne słowa otuchy, wsparcia i wiary we własne możliwości, ale jeśli ich nie ma, to z pustego podobno nawet Salomon nie nalewa. Lejmy sobie więc skąd możemy, tym bardziej, jeśli tej osobie to nie przeszkadza, a nawet chce i może nam pomóc.

Inną właściwością takiego stosunku do osób robiących na nas wrażenie jest to, że do wielu rzeczy jesteśmy się w stanie przekonać tylko dlatego, że właśnie one polecą nam pewne rozwiązanie. Na przykład, ciągle marudzisz, ale kiedy taka osoba pokaże Ci inny sposób podchodzenia do rzeczywistości, skorzystasz – tylko dlatego, że cenisz sobie jej zdanie.

W czym jeszcze przydaje się zaufanie do innych?

Innym przykładem sytuacji, w której warto, a nawet trzeba zaufać jest moment, w którym nie mamy takiego doświadczenia lub wiedzy, jak inna osoba. Jeśli ktoś wie jak nas ukierunkować, podprowadzić to bardzo warto skorzystać. W tym przypadku jednak, lubię myśleć, że spotkanie z kimś mądrzejszym jest w polu mojego zaufania do siebie. W końcu to ja w ten sposób postrzegam i może nieświadomie, ale jednak ja decyduję, że od tej osoby chcę się czegoś nauczyć.

Jak w zaufaniu zadbać o krytyczne podejście.

Idąc ślepo we wszystko, co powie nam druga osoba, możemy oddalić się od siebie, więc bezgranicznie ufajmy tylko sobie. Sama ufając w etykę zawodów związanych z pracą z umysłem i rozwojem człowieka wierzę, że nikt nie pozwoli klientowi na bezkrytyczne podejście do siebie. Kluczem w pomocy są potrzeby drugiej strony i jeśli proces zmiany na tym się opiera, raczej będziesz w dobrych rękach, którym możesz ufać. Nie wszystkich jednak etyka obejmuje, więc czerwona lampka powinna ci się zapalić kiedy taka osoba więcej uwagi będzie zwracać na sobie niż  na tobie i będziesz mieć wątpliwości w robieniu niektórych rzeczy. Zawsze wtedy warto o tym wspomnieć i skonsultować swoje wątpliwości.

Trudno jednoznacznie napisać, że korzystając z pomocy drugiej osoby nic nie stracimy. Choćby wtedy, kiedy uświadomimy sobie, że  dany człowiek jest normalnym człowiekiem, możemy poczuć się przez siebie oszukani. A zawsze odkrycie tego, że siebie oszukujemy nie jest przyjemne i pewien zarzut do samych siebie się pojawia. Jeśli jednak ten proces wnosi korzyść w nasz rozwój to widzę to jako świadome skorzystanie z nieświadomych procesów, które i tak w nas zachodzą. A fakt oszukiwania siebie można potraktować jako celowy, nieświadomy, mechanizm.

Puenta godna zaufania

Ostatecznie uważam, że każdy z nas darzy siebie zaufaniem nawet, jeśli tego nie widzi. Ufajmy sobie postrzegając sytuacje, których doświadczamy jako takie, których potrzebowaliśmy. Ufajmy sobie postrzegając wybór osób, z którymi przebywamy, które podziwiamy i od których się uczymy, jako trafne.  Jest w każdym z nas niesłychana mądrość i myśląc o niej, jestem przekonana, że również wtedy, kiedy ufamy tylko innym, ufamy również sobie.

Ufnych relacji i ufnych doświadczeń Wam życzę!

Powodzenia! :)

Więcej o zaufaniu przeczytasz w tekście o zaufaniu w relacji z samym sobą – gorąco polecam!


Co o tym sądzisz? Podziel się w komentarzu! :)


GARŚĆ ZAPROSZEŃ:


DOCEŃ TEKST i UDOSTĘPNIJ

DZIĘKUJĘ! :)

 

  • trochę to trudne i zagmatwane…ale szalenie istotne i do przemyślenia.

    • Troszeczkę tak… :) mam nadzieję, że choć trochę udało mi się rozjaśnić :)