4 maja 2017 Kasia Potasznik 8Comment

bricks-wall-garden-door

Po tym jak ogłosiłam powrót na bloga po dwumiesięcznej przerwie i po tym, jak nic się po niej nie pojawiło, dziś przybywam po raz ostatni. Nie bez przyczyny bowiem stan bezczynności miał tutaj miejsce. Krótko po publikacji tamtego tekstu, który był autentycznym wyrazem mojego przekonania o otwieraniu nowego etapu, otrzymałam w pracy propozycję awansu, który daje olbrzymie możliwości rozwoju i jest wyzwaniem, w które zamierzam się zaangażować.

Kim teraz jestem?

W swojej obecnej pracy zakochałam się od pierwszej minuty. Czułam, że to moje miejsce, ci ludzie i ten klimat. Początkowo zgadzał się cały background poza treścią mojej pracy, czyli budowaniem relacji z klientem, którym miałam się zająć, a które do tamtego czasu źle mi się kojarzyły. Pokazano mi jednak, że sprzedaż opiera się na „relacji” i wytłumaczono, że bardziej niż ilość liczy się jakość. I krótko po tym zobaczyłam, że „trafne zadawanie pytań”, „uważne słuchanie”, „poznawanie potrzeb” i „budowanie relacji” jest właśnie tym, co chciałam robić zawsze. W innym i znanym sobie kontekście co prawda, ale to, że uczę się tylu nowych rzeczy jest niesamowicie fascynujące i wciąga mnie jeszcze bardziej niż robienie tego, co znam i potrafię. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale chyba właśnie to jest rozwój.

Trochę czasu zajęło mi przepracowanie „chciałam być kimś innym”, ale teraz czuję coś, o czym kiedyś mówiłam, ale (jak to często bywa) nie byłam jeszcze tego świadoma.

Mówiłam bowiem, że życie jest na tyle uniwersalne, że tak naprawdę nie ważne „co się robi” lub „kim się jest” tylko jak się do tego podchodzi i jakie to ma dla nas znaczenie. Jeśli jakość wykonywanej pracy daje satysfakcję, jeśli cieszymy się bieżącą chwilą i jeśli potrafimy w każdej sytuacji czegoś się nauczyć, wszystko jedno w jakim odbywa się obszarze. I pamiętam, że za przykład wówczas wzięłam sobie sadzenie marchewek, w którym uznałam, że mogłabym być równie spełniona, jak w innych dziedzinach pracy. W tej chwili mam pracę, którą kocham i na myśl, o której wstaję każdego dnia z uśmiechem i energią do działania.

Więc jeśli zastanawiam się nad tym, czy jednak nie będę coachem, psychologiem ani blogerką wedle planu przyjętego na swoje życie, myślę, że po pierwsze olewam to za kogo siebie uważam i jak siebie nazwę, po drugie „niezbadane są wyroki boskie”, ale całkiem być może, że życie ma dla mnie lepszy pomysł i bardzo się cieszę, że potrafię się na niego otworzyć.

Skąd wiem, że dobrze robię? Po prostu to czuję. Póki co, nie będę więc zajmowała się wspieraniem rozwoju osobistego innych osób ani świadczyła wsparcia w tym zakresie. Odwieszam swoje założenia na własny temat i otwieram się na to, co do mnie przychodzi, a czego nie potrafię sobie nawet wyobrazić.

Pożegnanie

Wiem też i stąd ten tekst, że moje nowe obowiązki to duża odpowiedzialność i nie pogodzę ich z rozwijaniem bloga i kontaktem z Wami. Nie wiem czy kiedyś tutaj wrócę, ale mam poczucie, że napisałam wystarczająco, aby zainspirować do zmiany na lepsze. Teksty te są na tyle uniwersalne, że można z nich czerpać wracając ponownie po jakimś czasie (o dziwo, nawet mi się to zdarza). Wiem też, że jeśli to jest mój ostatni tekst to jest on zwieńczeniem dotychczasowej czteroletniej podróży, a cała reszta tekstów jest całkiem dobrym drogowskazem w kierunku spełnienia.

Dlatego moi drodzy…

Każdemu, kto pomógł mi w podjęciu decyzji o założeniu bloga i w tym, aby odważyć się pisać, jestem niezmiernie wdzięczna. Pamiętam jak długo o nim myślałam i jak bardzo chciałam stworzyć taką przestrzeń. Ten blog był moim marzeniem. Teraz staje się spełnionym.

Każdemu, kto towarzyszył w rozwoju bloga, bardzo, bardzo dziękuję.

Każdemu, komu moje teksty pomogły w rozwoju, szczerze gratuluję.

Każdemu, kto mi kibicował, wspierał, dzielił się swoimi spostrzeżeniami i doradzał, chylę czoła – wszystko to było nieocenione.

Mojej najwierniejszej Czytelnicze dziękuję za motywację, rozmowy, słowa i pytania.


Na do widzenia…

Mam prezent, który ewidentnie czekał na ten moment. Ponad rok temu napisałam książkę pt. „Jesteś na dobrej drodze. Postaw pierwsze kroki w kierunku spełnienia”, w której opisuję najważniejsze moim zdaniem aspekty rozwoju wewnętrznego. Długo czekała na pokazanie się światu. Od teraz jest Twoja.

> POBIERZ KSIĄŻKĘ <

Trzymaj się ciepło i korzystaj z życia najpełniej jak się da.

 

  • Najważniejsze to podejmować takie decyzje, które są w zgodzie z nami. To, że jesteśmy czymś zafascynowani teraz nie oznacza, że nie trafimy zupełnie przypadkiem na coś co zupełnie przeorganizuje nasze marzenia, cele i plany. Powodzenia w nowej pracy. Czerp z tej możliwości rozwoju jak najwięcej i niech to będzie dla Ciebie piękny czas pełen nowych wyzwań i wiedzy o samej sobie, która będzie każdego dnia procentować. Powodzenia! ♥

    • Przepiękne życzenia! Dziękuję Ci bardzo i obiecuję się przyłożyć do ich realizacji :)

  • Bardzo, bardzo dużo ciepła, światła, szczęścia dla Ciebie :) niech Ci będzie dobrze na tej Twojej drodze! Dziękuję że pisałaś to wszystko dla nas :) i niech nas kosmos prowadzi przez życie tak, jak będzie najlepiej dla nas :) :*

    • Dziękuję za te słowa! I za to, że byłaś tutaj i jesteś u siebie :) z czytaniem Twoich tekstów się nie pożegnam :)

  • Mam nadzieję że blog zostanie. Dopiero tu wpadłam.

    • Oczywiście :) To, co napisałam pozostaje. Witam Cię w takim razie Aleksandro serdecznie i życzę owocnego przeglądania bloga :)

  • Wszystkiego dobrego. Spełniaj marzenia :) Dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia

  • Jedyne co mogę napisać to że życzę Ci ogromnie dużo szczęścia i spełnienia. Na pożegnanie zostawiłem sobie oczywiście przeczytanie Twojej książki :)